21 lis 2013

Imagin Zayn

Weszłaś do salonu i ten widok który od razu sprawił ze łzy zebrały w twoich oczach. Na kanapie siedziała obca ci dziewczyna z szerokim uśmiechem na twarzy. Z twoich obserwacji wynikało że ma na sobie wyłącznie bluzke lub bluzke i spódniczke. Nie wnikałaś. W tamtym momencie liczyło się tylko to że znowu to zrobil. Zdradził cię po raz kolejny. Tyle razy mu wybaczałaś. Po prostu przynosił ci twoje ulubione kwiaty, przepraszał, szeptał ciepłe słówka. Tyle wystarczyło. Nie teraz. Wbiegłaś na góre i zatrzasnęłaś drzwi sypialni. W ekspresowym tempie zaczęłaś pakować wszystkie swoje rzeczy do walizki. Wrzuciłaś kosmetyki do kosmetyczki i schowałaś ja do torby. Nie wiedziałąś gdzie się teraz podziejesz. Łzy które tak dzielnie powstrzymywałaś zaczęły spływać po twoich policzkach. Wyciągnęłaś telefon i wybrałaś numer do swojej najlepszej przyjaciółki.
Po kilku sygnałach usłyszałaś jej głos.
-[I.T.N.P.]?-wyszlochałaś.
-[T.I.]? Co się stało? Nie nie mów. Zayn prawda?
-Yhym..-tylko tyle zdołałaś powiedzieć.-M-Mogę do ciebie przyjechać?-wytarłaś mokre oczy.
-Możesz..tylko wiesz jestem u Niall`a.
Niall? Przecież to najlepszy przyjaciel Zayn`a.-pomyślałaś.
Otóż tak, byłas dziewczyną jednego z najbardziej znanych facetów na planecie a twoja przyjaciółka jest siostrą Niall`a Horan`a z którym Zayn śpiewa w jednym zespole.
-W Mullingar?- zapytałaś zapinając walizke.
-Tak..przylecisz czy mam wracać do Londynu?
-Przylece. Wsiąde w najbliższy samolot.
-Dobrze. Zadzwoń jak będziesz na lotnisku.
-Do zobaczenia.-rozłączyłaś się. Podeszłaś do lustra i wytarłaś oczy. Wziełaś walizke i po raz ostatni rozejrzałaś się po waszej sypialni. Tyle wspomnień. Zacisnęłaś powieki i wyszłaś. Skierowałaś się do drzwi frontowych ale oto Zayn cię ubiegł. Jego nowa 'zabawka' zdąrzyła się rozpłynąć.
-Gdzie idziesz?-zapytał opierając się o drzwi.
-Wyprowadzam się.
-Dlaczego?
-Dlatego że mam cię dość rozumiesz?-krzyknęłaś.- Dlatego że jesteś pieprzonym idiotą! Jeżeli chcesz bzykać każdą laske jaką widzisz to po co ja ci jestem? To koniec Zayn.. nie wystarczy już puste 'przepraszam'.
-Ale [T.I.]..ja przepraszam to nie tak..
-Jak? Co? Za szybko wróciłam tak? Nie miałam was nakryć?- przepchnęłaś się obok niego i otworzyłaś drzwi. W jego oczach widziałaś żal i smutek.- Teraz proszę możesz mieć tyle panienek ile chcesz. Ja już ci nie będę przeszkadzać.
-[T.I.]..-ten głos pełen żalu akompaniował ci gdy szłaś w kierunku taksówki.

Będąc na lotnisku kupiłaś najbliższy lot do Irlandii. Był za trochę ponad godzine. Widać trochę szczęścia ci dziś dopisało. Zadzwoniłaś do przyjaciółki i powiedziałaś o której mniej wiecej będziesz. Skierowałaś się na odprawę i po jakimś czasie siedziałaś już w samolocie. Lot nie był aż tak strasznei długi. Dzięki Bogu to co Zayn trzymał w domu starczyło ci na pierwszą klasę. Próbowałaś się zdrzemnąć ale nie mogłaś. Miałaś wielką pustke w głowie ale na szczęście łzy przestały płynąć.
Po około 2 godzinach byłaś na lotnisku w Dublinie. Po odebraniu swojego bagażu stałaś na dworze i paliłaś papierosa. Rzadko to robiłaś. Musiałaś być bardzo zestresowana żeby zapalić. To taki moment.
-[T.I.]-usłyszałaś znajomy głos. Podniosłaś głowie i już po chwili wylądowałaś w ramionach [I.T.N.P.]- Stęskniłam się za tobą.
-Ja za tobą też.
-Chodź. Niall czeka w aucie.-pociągnęła cie w kierunku parkingu.

To już pół roku. Nawet więcej. Czas spędzony na bezsensownym oglądaniu telewizji, spaniu i innych takich. Serce dalej krwawiło a minęło już dużo czasu jak dla ciebie. Ten czass jakby był wyrwany z twojego życia. Dalej mieszkałaś ze swoją przyjaciółką u Niall`a w Irlandii. Od Zayn`a wieści nie miałaś od dnia rozstania. Może to i dobrze? Przecież tego chciałaś prawda? Żeby w końcu dał ci spokój. Ale czemu to jest takie dziwne uczucie?
-Hej. Co powiesz na jakieś zakupy?-zapytała [I.T.N.P.].
-Nie chce mi się.-mruknełaś upijając łyk kawy. Siedziałyscie na kanapie i oglądałyście telewizje. Niall natomiast miał wrócić dziś wieczorem z trasy koncertowej.
-Nie chce ci się od pół roku. Źle z tobą.
-Możemy o tym nie gadać?
-Jasne, jasne.-podniosła rece w geście kapitulacji.
-Co powiesz na to żebyśmy zrobiły jakieś jedzienie dla Nialla?-zaproponowałaś.
-Niech bedzie. Tylko musimy iść do sklepu bo praktycznie nic nie ma.
I tak oto minał wam cały dzień. Zrobiłyście fure jedzenia która mogłaby straczyć spokojnie dla 10 osób wiec będziecie mieć co jeść przez najbliższe trzy dni.
Ledwo skończyłyście a rozległ się odgłos otwieranych drzwi i tupot stóp. Nie jednej pary a wielu..i stało się to czego bardzo nie chciałaś. Do kuchni wpadła rozszalała piątka zwana One Direction.
Niall Natychmiast wyściskał swoją siostrę jak i ciebie. To samo zrobiła reszta. Kiedy natomiast Zayn stanął przed tobą zebrało ci się na płacz.
-[T.I. zdrobniale]..
-Zayn..-powiedziałaś cicho. Po chwili już przytulałaś się do niego a on głaszcząc cię po głowie ciągle cię przepraszał. Odsunęłaś się od niego i popatrzyłaś w jego czekoladowe oczy.-Ale to ostatnia szansa jasne?
-Jak słońce.-pocałował cię w czoło. Do twoich uszu dobiegło grupowe 'Ahhh..' i dopiero teraz uświadomiłaś sobie że wasi przyjaciele są z wami.
-Piękny Happy End.-odezwał się Niall.-Ale jestem głodny.- na to wszyscy wybuchliście smeichem.

-Jeszcze trochę [T.I.] jeszcze chwile..-Zayn powtarzał to w kółko i w kółko a ty miałaś chote stamtąd uciec i odizolować się od tego cholernego bólu. Ten głupi poród trwał już kilka godzin co niemiłosiernie bolało a Zayn siedział obok ciebie trzymając cię za ręke.
Po kolejnych minutach rozległ się płacz dziecka. Odetchnełaś głęboko czując ulge. Popatrzyłaś na swojego - aktualnie - narzyczonego który z wielkim uśmiechem wpatrywał się w strone gdzie znajdowało się wasze dziecko. Po chwili już trzymałaś waszego malutkiego synka na rękach. Miał kolor skóry identyczny jak Malik.
-Kocham cię.-usmiechnał się Mulat i pocałował cię w czoło.- I ciebie.- zaśmiał się kiedy chłopczyk ujął jego palca niechcąc go puścić.
No i proszę. Teraz jesteś szczęśliwa. Zayn jest najlepszym chłopakiem na świecie. Fakt, kłóciliscie się ale to nie trwało dłużej niż dwa dni. Malik już nie topił smutku w alkoholu czy dziewczynach. Liczyłaś się ty i teraz wasze dziecko. I dlatego warto przebaczyć ten ostatni raz. Bo gdybyś tego nie zorbiła to kto wie czy teraz nie siedziałabyś dalej na kapie Niall`a w Mullingar`ze i topiłabyś smutki w kawie. A teraz jesteś szczęsliwa. I to bardzo.



17 lis 2013

Rozdział dwunasty


-T-Tak..-zająknęłam. Louis z wielkim uśmiechem na twarzy wsunał mi pierścionek na palec po czym przytulil mnie i pocalował.

-Kocham cię.-szepnął do mojego ucha.

-Ja ciebie też.-usmeichnęłam się. Po przyjęciu gratulacji od rodziców Lou oraz nie chętnych od jego starszych sióstr i obojętności ze strony Zayn`a poszłąm na góre uśpić CJ`a. Stałam nad jego łóżeczkiem i patrzyłam jak leży wpatrując sie we mnie czekoladowymi oczami. Wyglądał tak słodko. Juz dość długie czarne włosy, lekko ciemna skóra. Kolor był znikomy ale cóż. Jeśli ktoś jest spostrzegawczy..

Moje uczucia do Zayn`a chyba jeszcze nie zniknęły. Chyba. Kiedy go widziałam czułam jakieś skręcenie w brzuchu, ale to Louisa kochałam. Fakt mam dopiero niecałę 18 lat i może kiedys okazać sie że to tylko zauroczyenie ale wiem ze tak nie będzie. Kiedyś Lou mnie chyba nawet nie lubił a teraz? Jakieś 20 minut temu mi się oświadczył. Chce wziąsć z nim ślub, mieć jeszcze jedno dziecko i spędzić z nim reszte życia. Z Zaynem to chyba nie było to. To była moja pierwsza miłość ale niedługo później poznałam swojego narzeczonego i miłość do Malika jakby ręką odjął. Fakt że teraz uczucie keidy go widze mozna porównać do motyli w brzuchu ale kto by sie tak nie czuł po tym wszystkim? Ona sie właśnie tak czuje. I będzie przez najbliższy czas.

Nagle poczułam ciepły oddech na swoim karku. Odwróciłam się w tamtą strone by spojrzeć prosto w czekoladowe oczy Mulata.

-Czego chcesz?-zapytałam nieruszajac sie.

-Przyszedłem zobaczyć..jego..- odwrócił ode mnie wzrok i popatrzył na CJ`a który zaczął mu sie badawczo przyglądać.

-Dziecko jak dziecko. Nic szczególnego.-mruknęłam. Kim on jest żeby tutaj przychodzić i niszczyć mi taki wspaniały wieczór?

-Ma oczy jak ja.-usmiechnał sie rozczulająco.- I włosy.

-Moze i tak, ale teraz już stą idź. Nie mam najmiejszej ochoty słuchać tych głupot i oglądać ciebie. Podjąłeś decyzje tamtej nocy, ułożyłeś sobie życie jak ja więc nie niszcz tego.

-Jaką miałem podjąć decyzje Catherine? Albo wziąłbym z nią ślub albo zniszczyłbym kariere chłopaków. A to jest też po części twoja wina bo nie powiedziałaś że jesteś w ciąży.

-A co by to zmieniło? Miałam powiedzieć ci w dzień ślubu 'Zayn zrobiłeś mi dziecko więc zostaw tą idiotkę Perrie i mi pomóż bo zapewne Paul wyrzuci mnie z domu'? Co by to dało co? Zostawiłbyś ją? Wątpie. Dla ciebie to była tylko jedna nic nie znacząca noc a mi zmieniła całe życie.

-Wiem. Przepraszam Catherine..-powiedział cicho. Mam nadzieje że zrobiło mu sie głupio.

-Nie mam co ci wybaczać. Po prostu nie zachowuj sie nigdy ale to prze nigdy jakbyś był jego ojcem. Nie mów że jest do ciebie podobny. On ma ojca, a ty mozesz być co najwyżej jego wujkiem.

-Catherine. Biorę rozwód z Perrie a on ma ojca. Ja nim jestem. Ja chce nim być.

-Nie. Bierzesz z nią rozwód i tylko dlatego chcesz być dla niego ojcem. Tak to prawda on ma ojca. Ale jest nim Louis. On był ze mną od początku i do niego CJ powie kiedyś 'Tato'. Zrózum.

Zayn zbliżyłs ie do mnie a jego twarz przybrała niebezpieczny wyraz.

-To ty cos zrozum.-powiedział niskim głosem którego szczerze sie wystraszyłam.-Mam pieniądze. Mam sławe. Mam prawników. Ty nie masz nic. Nie musze sie długo starać zeby zabrać ci jakiekolwiek prawa. Ty jesteś tylko zwykłą małolatą i mogę sprawic że jeszcze na te kilka miesięcy trafisz do domu dziecka a kiedy stamtd wyjdziesz będe już w trasie i nic nie zrobisz.- W oczach zebraly mi się łzy. Jak on może być taki podły? Zayn któego kochałam nigdy by tak nie powiedział. Zayn który był moim przyjacielem nigdy by mnie nie przestraszył. Ale widać nigdy go nie znałam. Poczułam jak smutek ustępuje wściekłości.

-Nie! Może i jesteś wielką gwiazdką ale ja mam Louisa. Zrozum że ty mi nic nie zrobisz. Nie boje się ciebie. Ja już nie jestem tą idiotką co kiedyś.
 
Chłopak odsunął się ode mnie kawałek i popatrzył zamyślonym wzrokiem.
 
-A jeśli cię kocham?-zapytał. Poczułam jak krew odpływa mi z twarzy. Jak on do cholery może powiedzieć coś takiego? Czy on lubi wszystko niszczyć? Przed chwilą powiedziałam jego przyjecielowi że za niego wyjde a teraz Zayn tak po prostu mówi 'a jeśli cię kocham'. Zaczynam się już gubić w swoich uczuciach. Do tej pory wszystko było pięknie. Ale nie. On się musiał zjawić i wszystko zepsuć.
Nie wytrzymałam i nim pomyślałam moja ręka uderzyła go w twarz z największą siłą jaką umiałam. Mężczyzna popatrzył na mnie czekoladowymi oczami w których skakały ogniki i dotknął swojego policzka.
-Idź stąd..-powiedziałam mając nadzieje że głos załamał mi się tylko w wyobraźni.
 
Leżałam w łóżku wpatrując się w sufit. Louis już spał a ja jakoś nie mogłam. Od kilku godzin przewalałam się z boku na bok. Moją głowe zaprzątały niepotrzebne myśle. Na przykład ta że Zayn śpi za ścianą. Nagle poczułam ręce oplatające się wokół mojej talii, a głowa mojego narzeczonego znalazła się na mojej klatce piersiowej.
-Czemu nie śpisz?-wymruczał zaspanym głosem.
-Jakos nie jestem zmęczona.
-Mogę cię zmęczyć jak chcesz..-już widziałam ten chytry uśmieszek na jego twarzy kiedy jego ręka zsuwała się w kierunku moich spodenek.
-Spadaj! CJ śpi a za jedną ścianą jest Charlotte, Zayn i jeszcze na przeciwko twoi rodzice.
-Zayn. O niego chodzi prawda? Nie podoba ci się że tutaj jest.
-Louis..po prostu on..powiedział że zabierze mi CJ`a..-powiedziałam cicho.
-Że co?-oburzył się i już wstawał ale złapałam go i przyciągnęłam do siebie.
-Lou..nie denerwuj się. On tego nie zrobi ale..
-Ale..?- popatrzył na mnie. Teraz leżał na brzuchu patrząc na mnie.
-Poniekąd powiedział że mnie kocha.
-Zabij go!-zerwał się z łóżka i chwycił spodnie.
-Louis!- wstałam i do niego pdoeszłam.-Daj mu spokój. Wiesz ze to nic nie zmieni, ja kocham tylko ciebie i przecież wiesz że Zayn`owi wkrótce przejdzie. On tylko tak mówi bo ma kryzys małżeński i tyle.
-Dobra..ale rano nie gwarantuje ze nie spadnie ze schodów.-warknął i po chwili wrócił do łóżka.
-A spróbuj mu coś zrobić.-wywróciłam oczami. Jest zły. Są święta a ja nie chce żeby chodził naburmuszony.-No to jak? Jest jakiś sposób na rozweselenie cię?- zapytałam i wdrapałam się na materac.
-Jakiś jest.-burknął.
-Jakiś?-uśmiechnęłam się lekko  i usiadłam na nim okrakiem.-A zdradzisz mi go?\
-Pomyśl. Jesteś bardzo mądra.- mruknął. Hmm..Lou, Lou, Lou jakiś ty przewidywalny. Nachyliłam się nad nim i zaczęłam składać drobne pocałunki na jego szyi.
-Tak?
-Y-ym..-wymruczał. Przesunęłam się ku górze i zaczęłam calować linie jego szczęki chichotając przy tym z powodu jego zarostu który mnie gilgotał.
-A tak?
-Nie.-prychnął. Gramy twardego tak?- prycnęłam w myślach. Pocałowałam kącik jego ust i po paru sekundach wpiłam się w jego usta.-Wygrałaś.-wymruczał i już po chwili leżał na mnie.
 
_______________________
Proszę bardzo, oto rozdział 12, mam nadzieje że nie jest taki zły.
No i oczywiście wielkie Dziękuje za ponad tysiąc wejść na bloga
Akira :*
 

10 lis 2013

Rozdział jedenasty

-Zapytam jeszcze raz: Co ty powiedziałąś?- powiedział Mulat. Był wyraźnie wściekły. Mam dwie opcje. Opcja 1: Uciec. Opcja 2: Wyjaśnić wszystko Zayn`owi. Wybieram opcje numer jeden! Odwróciłam się już by uciekać jednak Louis mnie powstrzymał.
-Idę zjeść śniadanie. Pogadajcie sobie.-wziął CJ`a na rece i zniknął za drzwiami.
-Możesz coś powiedzieć z łaski swojej?-warknął Zayn. Jak zarejstrowałam palił kolejnego papierosa.
-Nie denerwuj się.-mruknęłam. Wiedziałam ze pali najwięcej w chwilach stresu.
-Jak mam się nie denerwować właśnie się dowiedziałem że mam syna.
-Zayn..-zaczęłam jednak mi przerwał.
-Jak mogłaś mi nie powiedzieć? Pomyślałaś w ogóle jak on się poczuje wychowywany bez ojca..
-I to ja jestem ta zła tak?-powiedziałam gorączkowo. Zdenerwował mnie.-Powiedziałabym ci. Chciałam ci powiedzieć ale ty zachowałeś się jak idiota, Poza tym..co by to miało zmienić? Sam powiedziałeś 'ta noc nic nie zmieni'. Co byś zrobił jkbyś wiedział? Zostawiłbyś Perrie? Wątpie. I wiedź ze CJ nie wychowuje się bez ojca. Louis jest dla niego jak ojciec i nic ci do tego.-miałam wielką chęć się rozpłakać. Nie mogłam. Za dużo razy przez niego płakałam.
-Mogłaś przynajmniej powiedzieć..-popatrzył gdzieś w przetrzeń.
-Mogłam. Nie zrobiłam tego i nie żałuje. Teraz mam rodzine coś czego ty byś mi nie dał. Olałbyś mnie i CJ i jedynie dawał pieniądze a mnie to nieinteresuje. Więc daj spokój z filozofowaniem.


Przez praktycznie cały dzień powstrzymywałam się od płaczu. Sytuacja z Zaynem, to że siostry Louisa miały mnie totalnie gdzieś i bardzo nie przypadkiem dowiedziałam się że cytuje 'Jest idiotką która zniszczyła związek Lou i Eleanor. Ona była fajniejsza i miałam nadzieje że wezmą ślub.' Te słowa wypłynęły z ust Charlotte kiedy wracała z dworu po co dopiero odbytej rozmowie z Zaynem. Chłopak już nic nie powiedział tylko palił dalej papierosa. Siedziałam z Lou na kanapie i patrzyłam pustym wzrokiem na sztuczną choinke i nagle przypomniało mi się coś.
-O Jezu Louis..-jęknęłam przeciągle.
-Co?-popatrzył na mnie pytająco.
-Masz dziś urodziny. Jestem taką cholerna idiotką która skupia się na własnych problemach ze o tobie zapomniałam.-uderzyłam się w głowe otwartą dłonią.-Nawet nic dla ciebie nie mam.
=Cath przestań..ważne że nie uciekłaś kiedy poznałaś moją pierwszą siostrę.-pocałował mnie w czoło.
-A nie jesteś zły za sytuacje z Zaynem? Nie chciałąm mu powiedzieć..tak po prostu wyszło.
-Nie ma sprawy tak? Jakoś ty nie palisz się do tego żeby z nim być a on żeby zabrać CJ`a.
-Nie pali się bo ma przygłupią żone.-prychnęłam.
-Zazdrosna?-zrobił obrażoną mine.
-O nią lub niego? Nigdy.- objęłam go.-Kocham tylko ciebie.-cmoknęłam go w policzek.
-Rozwodzą się.-przyznał i mnie przytulił.-Był tutaj żeby o tym porozmawiać. Znowu go zdradziła. Przyjechał z Bradford żeby powiedzieć.
W ciągu ostatniego czasu Zayn i Louis zbliżylis ie do siebie chyba bardziej niż z resztą One Direction. Znaczy rozmawiali ze sobą często i wszystkim. Osttanio w sumie tylko Zayn miał jakieś problemy ale Tomlinson nigdy mi nie mówił o czym rozmawiając a ja nie nalegałam.
-Om..nie wiem chyba co powiedzieć..ale chyba nie mam co. Już nie będzie jak kiedyś. Nie będzie moim przyjacielem.
-Wiem. Nie gadajmy o tym okey?-uniósł brew.
-Nie ma sprawy. Wszystkiego najlepszego.-uśmiechnęłam się i pocałowałam go mocno. Chłopak objął mnie w talii i usadził na swoich kolanach a jego gorące wargi zjechały na moja szyje.-Louis..-zaśmiałam się.-Jeszcze ktoś wejdzie..-położyłam mu rece na ramionach ale nei poczyniłam zadnych kroków żeby go od siebie odsunąć.
-Nie robie nic nieprzyzwoitego. Całuje swoją dziewczyne i przyszłą matke swoich dzieci.-prychnął jakby była to najoczywistsza rzecz na swiecie.

Za chwile miała się zacząć kolacja a Lou dalej stał na dworze rozmawiając z Zayn`em. Tak, tak wrócił tutaj. Pomagałam Jay rozkładać jedzenie na stole i inne takie. Kiedy wszystko było gotowe poszłam w kierunku naszej tymczasowej sypialni po CJ`a który jeszcze najprawdopodobniej spał. Po drodze napotkałam panią Tomlinson która stała w drzwiach rozmawiając z Zayn`em jak się okazało.
-Zayn. Nie będziesz się po nocy tłukł do Bradford. Zostań, pojedziesz rano.
-Naprawdę proszę pani. Nie będę przeszkadzał poza tym musze jutro rano jechać do Londynu coś załatwić.
-Załatwić? Zayn są święta.
-Ale..
-Żadnego 'ale'. Zapraszam do środka w tej chwili.- weszła do srodka a za nią dwójka chłopaków. Ja natomiast automatycznie spuściłam głowe i poszłam na góre.
Zayn? Tutaj? Na NOC? Umre.
Weszłam do pokoju i wzięła CJ`a na recę. Dzięki Bogu już nie spał tylko miął swój kocyk więc obejdzie się bez płaczu..na razie. Szybko go przebrałam w garnitur który kupił mu nie dawno Louis.
Wzięłam głęboki oddech.
-Co nas nie zabije to wzmocni no nie?-mruknęłam i zeszłam na dół. Wszyscy byli na nogach trzymając kawałki białego materiału który okazał się opłatkiem.

Na szczęście kolacja minęła bez zbytnich spięć. Nawet Zayn starał się zachowywać jakby mnie nie znał. Na szczęście miałam obok siebie Louisa.
Po skończonym posiłku siedziałąm na oparciu fotela na którym siedział mój chłopak. Wszyscy rozpakowywali prezenty a CJ zajmowal miejsce na puszystym dywanie razem z Phoebe i Daisy i bawił się nowymi klockami. Upiłam łyk wina z kieliszka i po sekundzie w mojej dłoni znalazłaś ie małe pudełeczko. Było przewiązane kokardka. Czyzby kolczyki? Louis wyjął z mojej reki prezent i zdjął czerwoną wstażke po czym ukląkł przede mna. Idiotko to nei kolczyki- w myślach strzeliłam facepalm`a. Otworzył i ukazała się zawartość a mi zaparło dech w piersi.
 
Wszystkie oczy skierowały się na nas.
-Wiem że to nie najlepszy wiek żeby myśleć o ślubie, ale za kilka lat..no to jak? Wyjdziesz za ,mnie?- powiedział wyraźnie zdenerwowamy. Przełkęłam głosno sline i rozejrzałąm się po otoczeniu. Rodzice Lou byli wyraźnie uradowani, starsze siostry wyglądały jakby miały mnie rozszarpać, CJ i bliźniaczki byli niezbyt zainteresowani, Zayn natomiast..eh..jego oczy rozszerzyły się a na twarzy malowało się zdziwienie.
Zrobiłam szybki rachunek moich uczuć. I odpowiedziałam:
__________
Proszę, oto mamy za sobą 11 rozdział. Fakt ze zakończony w takim miejscu ale mam nadzieje ze się podobał.
Akira :*

4 lis 2013

Rozdział dziesiąty


Siedziałam próbując po raz setny wepchnąć w CJ`a chodźby łyżeczkę zupy.
-CJ. Zjesz jedną łyżkę i tata wróci. Proszę..- siedziałam tak już z pół godziny a on jak na złość się krzywił. W końcu otworzył buzie i zjadł trochę ale to na tyle. I jak na zawołanie otworzyły się drzwi w których stanął Louis.-Widzisz? Musisz mnie częściej słuchać.
-Musi cześciej słuchać? Co knujesz?- Louis objął mnie i pocałował mocno.-Stęskniłem się.
-Nie było cie dwa dni, ale noc bez ciebie to nie noc.-zaśmiałam się i go przytuliłam.-A z tym stworem walcze pół godziny a on nie chce jeść.
Chłopak nachylił się nad CJ`em i cmoknął go w czoło.
-Psocisz się? Nie łądnie. ALe mniejsza o to. Przebiore się i jedziemy do moich rodziców.
Rodziców. Kurde. Zapomniałam. Znaczy..pamiętam że jutro 24 grudnia ale zupełnie zapomniałam o tym ze jedziemy do jego rodziców.
-Zapomniałam..-zrobiłam zbolałą minę przetarłam twarz dłońmi.


Po ponad 3 godzinach jazdy Louis zatrzymał samochód. Dzięki Bogu CJ przespał cała drogę tak zresztą jak i ja. Brunet wysiadł z samochodu i otworzył drzwi z mojej strony.
-Wstawaj mała.-pocałował mnie w czoło. Podałam nosidełko ze spiacym jeszcze chłopcem Louisowi po czym wysiadłam i zamknęłam drzwi. Tomlinson wyjął z bagażnika torby i wziął jedną na ramie a drugą w reke.
-Daj, nie bede rysykować ze sie przerwócisz.-prychnęłam i wziełam od niego jedną torbe.
Louis zapukał do drzwi a ja już stałam na miękkich nogach. Co powie jego rodzina? Co zrobią jego rodzice? No cóż..nie codziennie widzi sie syna z jakąś dziewczyną o któej słyszeli ze dwa razy i z dzieckiem na rekach. Będzie dobrze jak nie zemdleje.
-Spokojnie Catherine.-uśmeichnął sie lekko i dosłownie w tej samej chwili drzwi się otworzyły i staneła w nich dośc wysoka dziewczyna w brązowych włosach.
-Louis!-ucieszyła sie i zaczęła sciskać brata który mało sie nie przewrócił.
-Lotte, Lotte spokojnie bo mnie zabijesz.- dziewczyna odsuneła się od niego i jakby dopiero zobaczyła mnie oraz CJ`a. Patrzyła to na mnie to na mojego syna.-To jest Catherine. Mówiłem ci o niej. To jest CJ. O nim ci nie mówiłem.
-Mamo! Louis przyjechał!- no cóż..1:0 dla jego rodziny. Właśnie straciłam w oczach Charlotte. Ciekawe czy reszta rodzinki też mnie tak oleje. To był bardzo zły pomysł zeby tutaj przyjeżdżać. Jeśli jego rodzice zrobią to samo to gwarantuje że moja psychika nie wytrzyma i wróce do domu.
-Cath..-zaczął Louis widząc moja mine jednak posłałam mu mine w stylu 'Lepiej się zamknij'. Po chwili w drzwiach stanęła jak mniemam mama mojego ukochanego. Uśmeichała sie ciepło a jej uśmeich poszerzył sie na widok syna.
-CO tak stoicie? A no tak Lottie..musisz jej wybaczyć.-spojrzała na mnie.-Ty musisz byc Catherine. Dużo się o tobie nasłuchałam.-uściskała mnie co kompletnie mnie zaskoczyło.
-A ja to co?-zrobił smutną mine brunet.
-Ty zaraz.-machneła na niego ręką.
1:1
Weslziśmy do przytulnego korytarza gdzie postawił nasze torby i przywitał sie z mamą oddając mi przy okazji nosidełko. Jednak jak na złosć CJ musiał się obudzić. Wziełam go na rece a on zmierzył wzrokiem panią Tomlinson po czym wrócił wzrokiem do mnie i wrócił do gryzienia swojego kocyka co osttanio było jego ulubionym zajęciem.
-Louis? Chciałbyś mi o czymś powiedzieć?-zapytała go matka patrząc na CJ`a.
-No wiesz..-podrapał sie po głowie.-To jest twój wnuczek..?
-Wnuczek? Louis..
-Wytłumacze ci później mamo. Gdzie tata?
-W garażu. Zaraz powinien przyjść.


I tak oto poznałam cała jego rodzine. Jego starsze siostry były względem mnie poniekąd podłe. Żadnego cześć czy coś. Przywitały się z Louisem a mnie i CJ`a totalnie olały. Przynajmniej bliźniaczki-Phoebe i Daisy- były dość miłe..dla CJ`a. Biegały do niego, ciągle przytulały, zabawiały.
4:2 dla rodziny Louisa
Chłopak widząc mój podły humor przytulił mnie. Siedzileiśmy na kanapie a pani Jay zajmowała sie CJ`em. Louis nie rozmawiał z nią jeszcze o tym że 'CJ to jej wnuk' i coś czuje że nieprędko pogada.
-Wyjdziemy gdzieś? Mama zajmie sie CJ`em? Prosze.
-Dobrze.
Wyszliśmy z domu i zeszło nam sie jakoś do wieczora. Louis pokazywał mi Doncaster a że byliśmy pieszo kiedy wróciliśmy do domu było już późno. CJ i bliźniaczki spali a Mark zawieszał lampki. Chłopak został i mu pomógł a ja skierowałam sie do sypialni która niegdyś należała do Lou.Wzięłam prysznic i położyłam do łóżka. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.


Rano obudził mnie płacz. Miejsce obok mnie było ciepłe ale puste. Wzięłam CJ`a który leżał w przenośnym rozkłądanym łóżeczku któe wzieliśmy ze sobą. Po przewinieciu go i innych takich zeszłam z nim na dół. Sama założyłam na siebie czarną sukienke do kolan i baleriny tego samego koloru. Z włosów spletłam dwa warkocze
-Dzień dobry.-uśmiechnęłam sie lekko wchodząc do salonu gdzie siedzieli wszyscy poza Marchewkowiczem.
-Dzień dobry Catherine. Siadaj zaraz będzie śniadanie.-uśmeichnęła sie pani Tomlinson.
-Dziękuje nie jestem głodna..gdzie Louis?
-Na dworze. Rozmawia z kolegą.
-Z kolegą? -za nim zdaryła cokolwiek odpowiedzieć skierowałąm się do drzwi. CJ jak to miał w zwyczaju gryzł róg kocyka którym był okryty. Miał na sobie tyłko jednoczęściową piżamkę w samoloty i grube skarpety z antypoślizgową podeszwą kolory czerwonego. Pociągnęłąm za klamke by od razu wpaść w kłąb dymu. Nie paliłam odkad zasłam w ciąże. Louis palił tylko do towarzystwa więc..Zayn stał oparty o barierke i wyglądął na zdenerwowanego. Louis stał obok niego. Na mój widok obaj zastygli.
-Catherine..-odezwał sie jako pierwszy Zayn i zmierzył wzrokiem CJ`a.-Kto to?
-CJ. 'Mój drugi facet'.-wywróciłam oczami.
-Macie syna? Gratulacje.-mruknął i odwrócił wzrok.
Nie idioto MY mamy syna. Ty i ja, ale ty nic o nim nie wiesz i jesteś zbytnim idiotą zeby sie domyślić.-wywarczałam w myslach.
-Co ty powiedziałaś?-zrobił wielkie oczy. Louis pokręcił głową i spojrzał gdzieś w bok.
O kurwa! Nie powieedziałam tego na głos. Nie mogłam. Po prostu nie mogłam. W tej chwili miałam ochote się rozpłakać i uciec jak najdalej stąd. Jak w ciągu jednej sekundy nieświadomie można zniszczyć coś o co sie dbało tyle czasu? Louis mnie zabije. Zayn pewnie też bedzie chciał to zrobic. Nienawidze siebie.


2 lis 2013

Rozdział dziewiąty

Biegłam ile sił w nogach. Jeśli się spóźnie to Brad mnie wyrzuci, a Louis udusi. Dopadłam do szklanych drzwi pociągnęłam za klamke. Weszłam do budynku .Recepcjonistka-Carrie- powiedziała że mam jeszcze 2 minuty. Może nie będzie tak źle? Wsiadłam do widny i wybrałam najwyższe piętro po paru minutach się zatrzymała i już gnałam przez korytarz.
Poczułam wibracje w kieszeni czarnych spodni i wyciągnęłam telefon. Spojrzałam na ekran gdzie widniało zdjęcie mojego chłopaka.
Odebrałam i przyłożyłam telefon do ucha.
-Tak skarbie?-odezwałam się najsłodszym głosem jakim umiałam.
-Gdzie ty jesteś?!-powiedział dość ostro. Wywróciłam oczami, rozłaczyłam się i w ostatniej chwili wpadłam do gabinetu.
-Tutaj.-uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam Louisa. Chłopak mnie objął i pocałował w czoło. Jak na zawołanie drzwi się otworzyły i do srodka wszedł Brad-mój szef. No to może małe przybliżenie co działo się u mnie przez ponad rok.
Po ostrej kłótni z Paulem-swoją droga nie wiedziałam że może być aż taki podły- pojechałam do siostry Meggie, do Australii. Los chciał że spacerując sobie po parku spotkałam Louisa. Właśnie uciekał przed jakimiś fankami prosto z koncertu. Wpadliśmy na siebie i tak jakoś się zaczęło. Zaczęliśmy się spotykać. Kiedy miał wyjechać do innego kraju byliśmy już ze sobą, ja wróciła do Londynu. Wiedział ze jestem w ciąży, wiedział ze nie z nim i nie miał z tym problemów. A później urodził się CJ. Urodził się w 7 miesiącu. To chyba były moje najgorsze dwa miesiące w życiu kiedy mój mały synek tak cholernie przypominający Zayn`a leżał podłączony do tych wszystkich ustrojstw. Louis przyjechał kiedy tylko mógł i został ile tylko mógł. Zayn? Od dniu jego ślubu z Perrie go nie widziałam. Nie rozmawiałam. Pokłóciliśmy się wtedy. Chciałam mu powiedzieć o ciąży chociaż wątpiłam ze cokolwiek to zmieni. No cóż. Skończyło się na kilku wyzwiskach i tyle z naszej znajomości. A teraz jestem tancerką, Louis dalej jest gwiazdą światowego formatu a do mediów ciagle wypływają jakieś plotki. Czy Louis zdradza swoją dziewczyne? Czy wrócił do Eleanor? Właśnie. Jego była dziewczyna. Zdradziła go. W sumie to raczej nigdy go nei kochała. Chodziło chyba raczej o sławe i pieniądze. Nie wnikałam w ten temat. Nikt nie wiedział ze ja i Louis jesteśmy razem. Nawet chłopcy. No nikt pomijając Paul`a i Brad`a ale przyrzekli nic nie mówić. Nie chcieliśmy mieć problemów lub jakichś skandali. A już najbardziej nie chciałam żeby Zayn się dowiedział. A zwłaszcza o CJ`u to już na pewno. Miał ponad pół roku i chorował. Miał kłębuszkowe zapalenie nerek. Dostawał antybiotyki i inne takie ale i tak się martwila. Jak każda matka. Mam trochę ponad 17 lat. Kiedy wróciłam do domu Louis pomagał ja mógł. Bała się chodźby wiąść CJ`a na ręce. Bałam się że coś mu zrobie. Teraz już na szczęście już mi przeszło. Chociaż trochę. A co do mojej kariery..tańczyłam w paru teledyskach gdzieś w tle i na jakichś koncertach. A dzisiaj? Dzisiaj mam zacząć kręcić zdjęcia do teledysku z One Direction. I tak o to po Ponad roku zobaczę jego.
-Tak w ogóle to hej.-uśmiechnął sie leniwie i mnie pocałował co odwzajemniłam z największą chęcią.
-Hej.
-Dobra. Koniec z okazywaniem sobie czułości w mojej obecności.-wywrócił oczami Brad i zajął miejsce za biurkiem w swoim fotelu.
-Czy ty nigdy nikogo nie miałeś że tak się krzywisz?-prychnęłam i usiadłam na czarnej skórzanej kanapie.
-Smieszne.-warknął i wyciągnął jakieś papiery po czym wstał.-Nie rozkładaj się tak. Jedziemy od razu do studia.

-Jesteś pewna?-zapytał chyba po raz setny Louis kiedy wysiedliśmy z samochodu. Przecież nie mogę się wiecznie ukrywać przed Zayn`em i wiecznie nie możemy ukrywać naszego związku.
-Powiem po raz kolejny. Jestem pewna i nie masz co się martwić Lou.-uśmiechnęłam się. Martwił się. I to było słodkie, ale nadmiar tego był przesadą.
-Ale tak na sto procent?
-Przestań Louis.-prychnęłam i pocałowałam go lekko. Chłopak objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie mocniej przywierając do mnie wargami.
-I publicznie także sobie darujcie.-usłyszałam głos Brada i od razu wywróciłam oczami. Lou chwycił mie za ręke i weszliśmy do studia. Po przejściu kilkunastu metrów znaleźliśmy się w jednej z dużych hal. Był tam rozstawiony sporych rozmiarów greenbox oraz kamery, lefrektory i inne takie a także kręciła się tam masa ludzi.
Mój chłopak objął mnie ramieniem i pocałował w głowe.
-Wole cię jako blondynke.-szepnął do mojego ucha. No cóż, już od dość długiego czasu farbuje włosy na ognisto czerwony.
-Oj spadaj..-dźgnęłam go w bok. Louis zrobił zbolałą mine ale po chwili jego usta znalazły się przy moim uchu.-Policzymy się później.-wyszeptał i przygryzł płatek mojego ucha.
-Zboczeniec.-zaśmiałam się.
-Wiem.
Po chwili już staliśmy przy jednej z kamer wymieniając swoje poglądy względem dzisiejszego wieczoru naturalnie w bardzo dyskretny sposób. Nagle obok nas wyrósł Niall z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Catherine? Wow dziewczyno ale długo cię nie widziałem.-powiedział i wziął mnie w objęcia. Nie powiem. Cieszyłam się że go widze. Przez kilka miesięcy kiedy mieszkałam u Paul`a zaprzyjaźniłam się z nimi. No pomijając Louisa i Liam`a. Oni za mną nie przepadali, ale teraz Lou poszedłby za mna w ogień i wzajemnie.
-Ja też się ciesze ze cię widze Niall ale puść mnie bo nie udusisz.- chłopak spełnił moją prośbe i odsunął się ode mnie.
-Liam, Harry, Zayn! Zobaczcie kogo nam Louis przyprowadził!- krzyknął w kierunku bliżej mi nieokreślonym. po krótkiej chwili chłopcy już szli w naszym kierunku a mi zrobiło się jakoś tak dziwnie. Zayn na mój widok wręcz stanął jak wryty.
Założył do końca kurtke i ruszył dalej za Harry który od razu mnie przytulił.
 
-Zawsze wiedziałem ze naprawisz swój błąd i do mnie wrócisz.-objął mnie ramieniem i uśmiechnął się zawadiacko.
-Harry. Zostaw moją dziewczyne.-prychnął Louis i przygarnął mnie do siebie. Reszta -pomijając oczywiście Zayn`a który stał gdzieś z boku z nieodgadnionym wyrazem twarzy- popatrzyła na nas wybałuszając oczy.
-Dziewczyna? Ile?-pierwszy odezwał się Liam.
-Będzie jakieś osiem miesięcy..? 
-Osiem? Chciałeś nam kiedyś powiedzieć?
-Mówie teraz.-uśmiechnął się.
-A mówiłeś Eleanor że ją zdradzasz z jakąś małolatą?-odezwał się Zayn a ja od razu miałam ochote podejść i mu przywalić w tą jego zbyt ładną buźkę.
-A ty mówiłeś Perrie że ją zdradzałeś z tą małolatą?-warknął Louis.
-Koniec chłopaki.-skwitował Liam.-Mamy kręcić teledysk a nie się kłócić o dziewczyne jasne?
-Jasne.-wyburczeli Tomlinson i Malik.
 
 
                                                                                                                             (to z lewej)


 
 
Po kolejnej próbie nakręcenia która w końcu okazała się dobra padałam z nóg. Nawet buty na lekki wzniesieniu robią się niewygodne po tak długi czasie. Stałam na biurku i z ledwością powstrzymywałam się od spadniecia. Louis podszedł do mnie.
Objął mnie w pasie i zestawił na ziemie.
-Pięknie wyglądasz.-uśmiechnął się.
-A ty jesteś taki ulizany.-prychnęłam.
-Też cię kocham.-zaśmiał się i pocałował mnie lekko. Po chwili pocałunek stał się bardziej namiętny a jego język znalazł się w moich ustach, rece błądziły po plecach zahaczajac co chwila o zapiecie stanika.
-Louis!-odsunęłam się od niego ze śmiechem.
-No co?-zrobił niewinną mine.
-Nie rozbieraj mnie jeśli możesz.
-Ja cie nie rozbieram, ja cie całuje kochanie.-zaśmiał się i mnie przytulił a ja objęłam go za szyje.
-Wracajmy do domu. CJ już pewnie śpi.-ziewnęłam. Było już około 9 a ja z powodu tego że wstaje jakieś dwa razy w nocy i budze się wcześnie zasypiam coraz szybciej.
-CJ
?- usłyszałam głos Zayn`a i dosłownie serce mi stanęło. Nie może wiedzieć o CJ. pamiętaj Catherine..-Co? Masz dwóch facetów w domu? Gratuluje. Byłbym trzeci ale wiesz, mam żone.-zaśmiał się podle i ruszył dalej. Miałam wielką ochote uderzyć go, wykrzyczeć mu w twarz ze spieprzył mi życie a nawet go udusić gołymi rękami ale Louis przytulił mnie mocniej. Mój chłopak już miał na niego nakrzyczeć lub zrobić cos innego jednak powstrzymałam go.
-Zostaw go. Niech wraca do miłości swojego życia.-wtuliłam się w niego.-Musisz jutro jechać?-zapytałam smutno. Louis miał jutro mecz kilka godzin drogi z Londynu. Z jednej strony to dobrze że robi co zawsze chciał ale z drugiej nie nawidze kiedy nie ma go w domu.
-Wiesz ze musze. Wróce po jutrze.-pogłaskał mnie po plecach.
-Wiem.

Leżałam w łożku i czytałam jakieś kolorowe pisemko. Kiedy wróciliśmy CJ już słodko spał. Louis zapłacił naszej niani a ja od razu skierowałam się do łazienki. Louis właśnie brał prysznic a ja nudziłam się na śmierć. Sen się ulotnił jak tylko położyłam się do łóżka. Teraz głowe zarzątały mi słowa Zayn`a. Był idiotą. Idiotą który był moją pierwszą miłością. Teraz już nią nie jest. Prawda? Prawda! Teraz mam Louisa i co z tego że CJ nie jest do niego podobny? Przecież za kilka lat Zayn widząc go nie wpadnie na pomysł ze jest podobny do niego. Tak?
Łóżko obok mnie się ugięło i poczułam rece oplatające się wokół mojej talii.
-Odłóż tę gazete słońce.- usta Louisa zaczęły błądzić po mojej szyi.
-Louis?-powiedziałam poważnym tonem a on od razu się ode mnie odsunął.
-Tak?
-Myślisz ze Zayn pomyśli że CJ to jego syn? Znaczy jeśli go kiedyś zobaczy..?
-Zayn jest idiotą Cath. nigdy o tym nie pomyśli.-przytulił mnie. Nie odpowiadając pocałowałam go mocno. Nie mam ochoty rozmawiać o Zayn`ie i o tym co będzie kiedyś. Teraz jest Louis mój chłopak a raczej narzeczony. Może nie narzeczony. W usmie to chyba raczej nie. Dał mi pierścionek i powiedział 'kiedyś weźmiemy ślub'. Pasuje mi to 'kiedyś'. Teraz mam 17 lat i ślub nie to czego chce. Teraz mam mojego słodkiego CJ`a. Fakt że jego choroba powoduje u mnie siwienie włosów bo boje się że może stać się z nim cos gorszego, ale cóż tak to jest kiedy nie wie się zbyt wiele o tych wszystkich chorobach i ryzykach. Rzuciłam szkołe. Nie miaąłm innego wyjścia. Louis mi pomaga ile może, ale ma też trasy i mecze, nie zawsze jest w domu. Ale wiem dwie rzeczy na pewno. Pierwsza: Kocham Louisa. Druga: Zrobie wszystko by tego nie stracić.
______________________________
Oto rozdział 9
Mam nadzieje że się podobał
Akira :*


 

30 paź 2013

Rozdział ósmy

Obudziła się i pierwsze co poczuła to ciepło i obciążenie na swoim ciele. Odwróciła się i zobaczyła Zayn`a. Oplótł ręce wokół jej talii i przyciągnął ją bliżej siebie.
-Zayn. nie udawaj że śpisz.-prychnęła.
-Nie udaje?-prychnął i przytulił ją mocniej.
-Lepiej idź za nim Perrie cię tutaj znajdzie i mnie zabije.-zaśmiała się.
-Nic ci nie zrobi. Przestała zwracać uwagę na laski któe mam na boku. Ona też kogo ma czy cos tam..-przeciągnął się.
-Panienki na boku? Zechciej zauwazyc ze nie jestem panienką na boku.-warknęła.- W ogóle nic cię ze mna nie łączy, nawet nie wiem po co tutaj jesteś.
-Pocieszam cię no nie?-podniósł się na łokciu i zmierzył ja wzrokiem.
-Nie potrzebuje.-warknęła przypominujac sobie cos ie działo wczoraj.-Wspominałeś coś o tatuażyście..
-Tak. Idziesz ze mną.-wstał i przeczesał ręką włosy.-Przyjde po ciebie później.

Pare godzin później siedziała na plastikowym krześle i ciągle 'świeciła' oczami do Zayn`a który siedział na fotelu.
-Proszę.
-Nie.
-No weź..
-Nie.
-Proszę.-zrobiła maślane oczy po raz kolejny.
-Dobra.
Zayn zamienił kilka słów z tatuazystą po czym ten popatrzył w strone Catherine.
-Tam leżą katalogi, przejżyj sobie.-powiedział i wrócił do pracy.
Dziewczyna zaczęła przerzucać kartki ale nie znalazła nic ciekawego. Po dłuższej chwili zamknęła teczke i położyła na stoliku.
-I jak?-zapytał Mulat pokazując jej swoje ręce.
-Niezłe.
-Dobra teraz ty..zanim się rozmyśle.-prychnął.

Popatrzyła w lustro po raz kolejny podchwytując przy tym uśmiech Zayn`a. Miałą odwinięty dolny róg koszulki oraz rozpięty rozporek. Jej pierwszy tatuaż. Troche bolało ale co tam.
-Podoba ci się?-odwróciła się do chłopaka.

-Tak, masz super majtki.-zaśmiał się. Dziewczyna zrobiłą się czerwona i zapieła spodnie. Widział jej - czarne - majtki. No super, jeszcze brakuje żeby zobaczył ja bez ubrania.
-Pytam o tatuaż idioto.
-Nie nazywaj idiotą osoba która za niego płaci.
-Przepraszam.-prychnęła kiedy wyjmował portfel.-Dziękuje.-wspięła się na palce i pocałowała go w policzek.

Miesiąc później..
Wpatrywała się pustym wzrokiem w zaproszenie. Białe z jakimiś wstążkami. Nie chciała go otwierać. Nie chciała czytać tego co było w srodku. Czy to możliwe że przez ten czas poczuła coś do Zayn`a? Spędzali ze sobą mnóstwo czasu. Znaczy tego kiedy nie miał prób, koncertów, a ona szkoły.
Perrie Edwards&Zayn Javadd Malik
Mają zaszczyt zaprosić
Catherine Rosemarie Cooper z osobą towarzyszącą na uroczystość zawarcia związku małżeńskiego..
 
Rozpłakała się. Nie mogła dalej tego czytać. Tak. Zakochała się w nim. A to tak cholernie boli.
 
 
Siedzieli na dachu jakiegś starego budynku. Wszędzie było dużo kwiatow. Zayn zaplanował 'ostatni romantyczny wieczór'. Aż się jej łezka w oku zakręciła na te słowa. Przygotował duzy koszyk z jedzeniem, winem, koce, poduszki, świece. Było pięknie. Gdyby nie świadomość ze za dwa tygodnie on się żeni.

Chłopak palił papierosa. Wyglądał jak jakiś model na tle gwiazd. Naszła ją myśl. A gdyby wiedział że go kocham?
-Zayn?-zaczęła cicho. CHłopak nachylił się nad nią lekko i wpuścił z ust dym. Paliła kilka razy. Nauczył ją i tego. Ale pierwszy raz robił coś takiego.

Chłopak przysunął się do niej jeszcze bardziej i złączył ich usta w pocałunku. Całował cudownie ale co się dziwić? To Zayn Malik. Jej ideał.
Pocałunek z każdą chwilą stawał się coraz bardziej namiętny. Ręce Mulata powędrowały pod jej czarną sukienke. Nie protestowała.
Chciala to zrobic z nim. Chodzby miali to byc ich ostatnie spotkanie.
-Chcesz tego?- wymruczal do jej ucha po czym zjechal ustami na jej szyje.
-Tak. A-Ale jestem dziewicą.
-Chcesz tego ze mna? Wiesz ze za dwa tygodnie biore ślub i dzisiejsza noc nic nie zmieni?- spojrzal jej w oczy.
-Wiem.
Malik polozyl ja na kocu uprzednio odkladajac wszystko na bok. Zdjal swoją skórzaną kurtke i pocalowal Catherine w czolo.
-Na pewno?
-Tak.
Po chwili jej sukienka jak i jego ubrania lezaly na ziemi obok. Patrzyl na jej cialo zakryte jedynie czarną bielizną. Zarzenowana i czerwona na twarzy spuscila wzrok ale zaraz tego pozalowala wiec spojrzala w gwiazdy.
-Hej.- pocalowal ją w nos.-Jestes piękna.
Po chwili jej bielizna i jego bokserki lezaly kawalek dalej. Po grze wstępnej która okazała sie dla niej czyms wspanialym Zayn ulożył się na niej i popatrzyl jej w oczy proszac o pozwolenie. Dziewczyna pokiwala glową a on niespiesznie zaczął się wsuwać w jej wnętrze. W momencie w którym przedarl sie przez jej dziewictwo poczuła ból a łzy zaświeciły w oczach i splynely powoli po policzkach. Mulat scałowal je po czym zaczął poruszać się w niej co z bólu przerodziło się w czystą przyjemność.

Siedziala na krześle wpatrując sie w czarne paznokcie. Ciekawe kto zlapie aluzje że to raczej jak dla niej pogrzeb a nie slub?
Zagrano marsza weselnego, Perrie w białej sukni pewnie od projektanta szła po bialym dywanie, a Zayn stał wyglądając jak model przy urzędniku.
Catherine jednak dopadly nie tak dawne wspomnienia.
Od momentu na dachu nie wspominali o tym co się wtedy stalo. Byli dalej przyjaciolmi. A ona? Ona rozmysla o tym po nocach. Czasem plakała nad swoją głupotą.
No ale co poradzić? Ostatnia wiadomość wstrząsnęła nią najbardziej. Nie powie mu o tym. Nie bedzie psuc jego idealnego życia. Dla niego to tylko jedna noc, a dla niej wydarzenie które zawarzyło na jej całym życiu. One Direction wyjeżdża w 10- miesięczną trase. Przed tym Zayn jedzie na miesiąc miodowy. To co robi ona można nazwać ucieczką jednak to będzie tylko szansa na nowy star w życiu. Ona, bojąca się świata, zamknięta w sobie Catherine Rosemarie Nora Cooper przeciętna 16-latka z Londynu jest w ciąży z nim. Z Zayn`em Javadd`em Malikiem, 21- latkiem z zespołu znanego na całym świecie, od tego momentu mężem Perrie Edwards. A ona zrobi wszystko co w jej mocy żeby już nigdy nie miec z nim doczynienia.
_________________
Dobry wieczór lub Dzień dobry wszystkim którzy dobrneli do konca. Tak wiem akcja meeega przyspieszona. Otórz nie mam kompletnie pomysłu na dalsze przygody Catherine i 1D w tym - powiedzmy -  wcieleniu. Więc postanowiłam że kolejny rozdział rozegra sie około roku później, jeszcze nad tym nie myślałam. I zapowiadam ze bedzie sporo rozdziałów ponieważ mam już pomysly na zdrady, powroty, miłości, przyjźnie..no i One Direction. Ostatnio wszystko było skupione na Harrym lub Zayn`ie ale gwarantuje że nowe rozdzialy to więcej ich.
Więc widzimy się nie długo.
Akira :*

25 paź 2013

Rozdział siódmy


Siedziała w swoim pokoju i kończyła robić zadanie z niemieckiego. Kolejny nudny dzień. Monotonia jest denerwująca. Zza ściany-pokój Korey-słychać było ze jej kuzynka nieźle się bawi. I to nie sama. Ale cóż uroki posiadania pseudo siostry i tego że są same w domu poza spiącą Lauren. Rzuciła książki na łóżku i usiadła na parapecie. Popatrzyła w okno na przeciwko. Jakoś od tygodnia nie zidentyfikowała kto ma tam sypialnie. Może dlatego ze chłopców dość długo nie było. Nagle światło w pomieszczeniu sąsiedniego domu zaświeciło się. Do środka wszedł nie kto inny jak..Zayn. No super. Okno w okno z nim. Chłopak jak gdyby nigdy nic zrzucił koszulke oraz spodnie
. Nie wiedzieć czemu dziewczyna nie wykonała żadnego ruchu żeby chodźby odwrócić wzrok. Patrzyła na jego wyrzeźbione ciało i tatuaże. Uśmiechnęła się mimowolnie. I on jak na złość podniósł wzrok i spojrzał w jej oczy. Zaśmiał się i przesunął dłonią poc włosach. Gestem głowy wskazał balkon i ruszył  w tamtym kierunku. Catherine zrobiła to samo. Wyszłą na balkon po drodze wciągając bluze. Ustała przy barierce, a po chwili pojawił się Mulat w ciemnych jeansach. W ustach miał papierosa z którego cienką strużką leciał dym. Oparł się o poręcz i poparzył na przyglądającą mu się blondynke.
-Podoba ci się to co widzisz?-zaśmiał się wyjmując papierosa z ust. Stał jakieś 2 metry od niej.
-Oczywiście.-prychnełą sarkastycznie.
-Miło słyszeć.-usmeichnął się ukazując swoje białe zęby. Zaczeła wodzić wzrokiem po jego tatuażach.
-Ile ty tego masz?-uniosła brew.
-Kilka by się znalazło.-zaśmiał się wypuszczając przy tym dym z ust.-Ten robiłem ostatnio.-uniósł nogawke ukazując głowe wilka.- Niedługo ide zrobić kolejny. Idziesz ze mną?
-Zrobić tatuaż? Kusząca myśl jeśli ja też będę mogła sobie zrobić.-uśmiechnęła się słodko.
-Jesteś za młoda.
-Nie jestem. Wystarczy ze powiesz co trzeba i mi zrobią. Proooosze. Zrób to dla mnie na urodziny.
Chłopak uniósł brew i podrapał się po brodzie.
-Które?
-Szesnaste.-zatrzepotała rzęsami.
-Dobra. Pogadamy jak będę robił tatuaż.-prychnął.-Oo..czy to nie twój kochaś?-uśmiechnął się patrząc w kierunku drogi. Dziewczyna idwróciła się w  tamtym kierunku. Patrick szedł chodnikiem ku głównej drodze. Co on tam robił? Przecież nie słyszała dzwonka ani nic. Chyba że..Catherine podeszłą do barierki od strony drogi i oparła się o nią. Jak miło że Zayn zobaczy tą żałosną scene.
-Patrick!-zawołała w jego kierunku a chłopak odwrócił się i przeczesał włosy dłonią.
-Cath, kotku! Korey powiedziała ze cie nie ma.
-Powiedziała ze mnie nie ma? Siedze  w domu od rana i jakos nie słyszałam ani nie widziałam zebyś przyszedł.
-No bo wiesz..ten..
-Przyznaj się ze z nią przed chwilą spałeś.
-Dobra spałem, ale..- łzy zebrały w jej oczach. Zdradził ją. Za ścianą jej pokoju z jej kuzynką.
-Nie ma 'ale'.-krzyknela.- Idiota!
-Cat..
-Nienawidze cię!- skierowała się do drzwi balkonowych.
-Cat..
-Koniec Patrick!-przerwałą mu i weszłą do pokoju. Zamknęła drzwi i zgasiła światło. Położyłą się na łóżku. Z oczu ciekły jej łzy. Nie kochała go. Może zauroczona. to był jej pierwszy w miare prawdziwy związek. Pierwszy prawdziwy pocałunek. Nienawidziła Korey jeszcze bardziej. Myślała ze to Phoebe jest jej wrogiem numer jeden ale proszę. Okazałą się nim własna kuzynka.
Zobaczyła wąski pasek światła na ścianie na przeciwko i cień. Usłyszała dźwięk zamykanych drzwi a łóżko za nia się ugięło. Poczuła ręce oplatające się wokół jej tali.
-Śpij.-wyszeptał do jej ucha i przyciągnął ją do swojego torsu.
Po krótkim czasie odleciała w kraine Morfeusza wtulona w Zayn`a. Tak tego Zayn`a który za dwa miesiące miał brać ślub a do którego coś czuła. Jakieś cholernie dziwne uczucie którego nei umiała opisać. To nie miłość. To nie zauroczenie. To może być stan pomiędzy tym. Nie wie jak to miałaby opisać. No ale cóż. Nie będzie się nad tym głowić.

_________________________________
No i oto rozdział 7 c:
Jestem zadowolona. Co do długości to byłby dłuższy gdyby nie to że chciałam dzisiaj dodać z okazji tego że ukazała się nowa pioseka Story Of My Life. Udało mi się bo mamy jeszcze 13 minut do soboty. No wiec proszę. W ramach rekompensaty za krótki rozdział już pisze imagina. Tym razem z Zayn`em. No wiec komentujcie i piszcie jak podoba się nowa piosenka 1D, pomysł z Imaginami no i oczywiście rozdział :)
Akira :*

18 paź 2013

Rozdział szósty

Siedzieli na kanapie. Patrick obejmował ją ramieniem a ona z głową na jego ramieniu przerzucała kanały. Zatrzymała się na jakimś plotkarskim.
-Same nudy..
-Oj tak..ale wiesz możemy znaleźć jakąs rozrywke.-zaśmiał się i pocałował ją lekko. Ona odwzajemniła się tym samym. Tak, tak stali się parą w ciągu paru minut. Po tym pocałunku na werandzie postanowili że będą ze sobą chodzić. W sumie minęły jakieś dwie godziny.
-Jak wiadomo dzisiaj otwarcie londyńskiego tygodnia mody.-usłyszała. Od razu oderwała się od chłopaka i spojrzała na telewizor.
-Ej..
-Shh..ałucham.-klepnęła go w ramie.
-Już za niecałą godzine na czerwonym dywanie zjawią się gwiazdy.-ciągnęła prezenterka.- Z tego co mi wiadomo pojawi się cała załoga One Direction wraz ze swoimi ukochanymi a także można spodziewać się Avril Lavigne a także innych gwiazd z USA oraz Europy. Wiemy także ze Taylor Swift pojawi się ze swoim nowym chłopakiem. Ciekawe z kim pojawi się Harry Styles, czy możemy spodziewać się jakichś kłótni? Będziemy was inforomować na bieżąco.-jak widać Harry zaprosił ja tylko dlatego żeby wzbudzić zazdrość w Taylor. A może nie? W sumie co by jej zależało..będzie tam tyle gwiazd..czemu i ona się tam nie zjawi?
-Nie miałbyś nic rzeciwko jakbym poszła z Harry na ten pokaz?-popatrzyłą na swojego chłopaka.
-Nie. Nie jeśli załatwisz mi autograf Avril.
-Zobaczymy co da się zrobić.-pocałowała go lekko.- Więc musisz iść...ja ide powiedzieć Styles`owi że ide z nim a później musze przerzucić cała szafe.
-Okey. Więc odprowadź mnie chociaż do ich bramki.
Podnieśli się z kanapy i wyszli z domu trzymajac się za rece. Było to dla niej nowe, ale miłe doświadczenie. Kiedy byli przy furtce prowadzącej na podwórko boysbandu pożegnali się czule, a Patrick odjechał.
Kiedy była przed drzwiami wzięła głęboki oddech i zapukała. Po chwili otworzył jej Niall.
-Hej Catherine, co cię sprowadza?
-Hej. Ja do Harrego.-uśmiechnęła się lekko.
-Nie ma sprawy. Wchodź. Zaraz go zawołam.- zaśmiał się i pomknął na góre a ona weszła do przestronnego salonu zamykając za sobą drzwi frontowe. Pomieszczenie było w czarno-białych kolorach, na ścianach były czarn-białe fotografie chłopaków, duży plazmowy telewizor, skórzane kanapy i fotele, puchaty dywan, szklany stolik do kawy. Nikogo nie było na dole. Racja. Pokaz. Pewnie każdy stoi teraz przed lustrem. Zayn pewnie układa włosy, Louis wybiera szelki i takie tam.
Po chwili na dole pojawił się Harry, Miał na sobie same spodnie od garnituru.
-Hej.-uśmiechnął się do niej.
-Hej. Wiesz chciałam zapytać czy oferta pójścia z tobą na pokaz dalej aktualna.-usmiechnąłe się niepewnie.
-Jasne ze tak. Myślałem że nigdy się nie zgodzisz. I dobrze ze się zgodziłaś bo sukienka dla ciebie wisiała zbyt samotna.
-Że co? Kupiłeś mi sukienke?-uniosła brew.
-Nie ja..przyszły od projektanta dla naszych dziewczyn, no wiesz w ramach reklamy. Ale jeśli ci się spodoba to ci ją kupie.-zaśmiał się.
-O jak miło..ale mam chłopaka.
-No to tak po przyjacielsku?
-Po przyjacielsku.-uśmiechnęła się.
-Dobra. Nie wiem jak to zrobisz ale masz pół godziny żeby się przebrać pomalować i te inne co dziewczyny robią. Ee..na góze jest Dianelle, Eleanor i Perrie pomogą ci chętnie.
-Dobra, dobra. Jeśli chcesz mnie zabic to mów od razu.-wywróciła oczami. O nie..nie będzie się narażać na spięcia z Edwards.
-Zabić ciebie? Nigdy.-objął ja ramieniem i poprowadził na góre.
-Przez Perrie nie usiade z tydzień.-prychnęła idąc przy nim.
-Jak to?
Dziewczyna streściłą mu w skrócie jak to upadła przez nią na co Loczek skrzywił się a po chwili roześmiał.
-Eleanor!-wydarł się na cały korytarz na co ona uderzyła go w ramie. Brązowowłosa wychyliła się zza drzwi. Miała rozpuszczone włosy i perfekcyjny makijaż.
-Czego chcesz Harry?
-Bądźcie tak miłe i pomózcie mojej przyjaciółce się umalować i uczesać.- popchnął Catherine lekko w jej kierunku.
-Nie ma sprawy.-usmeichnęła się ciepło dziewczyna i pociągnęła blondynke za sobą jak się okazało do łazienki w której przed dużym lutrem stała Dianelle oraz Perrie. Uważać na Edwards..-pomyślała. Przestała ją lubić od razu po ich pierwszym spotkaniu. Jak to wszystko inaczej wygląda w telewizji.
-To jest dziewczyna Harry`ego..
-Nie jestem jego dziewczyną.-wtrąciła blondynka.
-I mamy pół godziny żeby zrobić ją na bóstwo.
No i się zaczęło. Malowanie, czesanie. Perrie stała za nią i układała jej fryzure. Ciekawe czy zostaną jej jakieś włosy. Eleanor robiła jej makijaż a Dianelle malowałą paznokcie na srebrno.
Po niezbyt długim czasie efekt był taki:
-Wow..-powiedziała tylko patrząc w lstro.
-Czekaj aż zobaczysz sukienke.-uśmiechnęla się Danielle.
Usłyszały pukanie do drzwi a po chwili pojawiła się nam głowa Zayn`a. Miał idealnie ułożone włosy..Catherine żołądek podszedł do gardła jak go zobaczyła. Masz chłopaka on ma dziewczyne..-upomniała się w myślach.
-Laski ruszcie się trochę samochód czeka.-zmierzył Catherine wzrokiem po czym znikął za drzwiami.
Danielle i Eleanor poszły najprawdopodobniej po sukienki a dziewczyna została sama z Perrie.
-Odczep się od Zayn`a.-powiedziała prosto z mostu popraiajac makijaż.
-Ja..
-Widze że na niego lecisz.-przerwała jej.-Ale zostaw go. Za dwa miesiące bierzemy ślub i ty mała dziwko tego nie zepsujesz.
Dziwko? Nazwałą ją dziwką? Oddychaj Catherine, oddychaj.. Miałą jej wygarnąć kim to ona nie jest i takie inne ale powtrzymały ją dziewczyny które weszły do łazienki z 4 pokrowacami i kilkoma parami butów.

Siedziała nie odzywając się ani słowem. Jej sukienka była cholernie niewygodna i zajmowałą sporo miejsca. Jak widać Harry musiał wcześniej wymyślić ze ona z nim pójdzie, ale nie powie że nie była ładna. Zajmowała miejsce pomiędzy Harry`m i Zayn`em. Chłopcy rozmawiali ożywinie a dziewczyny dyskutowały miedzy sobą.W końcu limuzyna się zatrzymała i drzwi się otworzyły. Wzięła kilka głębokich wdechów. Jak nie zemdleje z nerwów to będzie dobrze.
-Hej.-usłyszała przy uchu głos Mulata.-Będzie okey.- wysiadła wspierając się na dłoni Harry`ego. Nie myśl o Zayn`ie.-zaklnęła się w myślach. Masa fleszy, masa gwiazd. Zrobiło jej się słabo. nie możesz zemdleć przy tylu kamerach!-poskutkowało trochę.
                                                                                                                             (Catherine)
 


I  tak w blasku fleszy weszli do budynku. Zajeli miesca, zaczal sie pokaz. 


-Jezu Harry..nie bylo nic wygodniejszego?- warknela kiedy siedzieli przy jedyn ze stolikow jakiegos klubu.
Dala im sie wyciagnac w tej sukience do jakiegos  strasznie zatloczonego miejsca gdzie czula jakby kazdy na nia patrzyl. Znalazla sie tutaj tylko dzieki temu ze przemknela z nimi gdyz byl to klub typu 18+. Siedziała pod samą ścianą sącząc koktajl poziomkowy.
-Może chcesz coś mocniejszego?-zapytał Harry przekrzykując muzyke.
-Ona jest dzieckiem Harry.-zaśmiała się Perrie.
-Perrie..-mruknął ostrzegawczo Zayn który pił już chyba czwartego drinka.
-Nie jestem dzieckiem.-warknęła Catherine.
-Masz 16 lat i chciej zauważyć że tutaj wszyscy mają minimum 18. Więc jesteś dzieckiem.
Chciała coś odparować ale powstrzymała ją ręka Harrego na jej kolanie. Strzepnęła ją i wróciła do wpatrywania się w szklanke. Było już grubo po 2 kiedy wracali do domu. Nie wiedzieć kiedy zasnęła z głową na ramieniu Harry`ego.

Promienie słońca wpadały przed okno i denerwująco drażniły jej zamknięte oczy. Nie spała już od pewnego czasu ale nie miała siły otworzyć oczu. W końcu to zrobiła i aż podskoczyla. Na leżance na przeciwko łóżka.

Wstała z łóżka i dopiero po chwili zorientowała się że ma na sobie tylko bieliznę i za dużą koszulkę. On ją przebrał..? Nie!-pomyslaął gorączkowo. Stuknęłago w ramie a on wymruczał coś i przytulił misia leżącego obok.
-Zayan. Obudź się.- klepnęła go w ramie. Chłopak otworzył oczy u popatrzył na nią.
-Jestem Zayn.-przetarł oczy.-Co chcesz?
-Wiedzieć co tu robie.
-Śpisz wiec daj i mi..-popatrzył na zegarek.-Jest dopiero 8 a ja wyczuwam kaca giganta. Ty też jeszcze pośpij.-zamknął oczy i naciągnął na siebie koc leżący obok.
-Gdzie Perrie?-usiadła obok niego.
-Śpi w gościnnym. Była tak pijana że straciła świadomość więc zaniosłem ją do gościnnego a ciebie wziąłem do siebie. Wygladasz tak słodko kiedy śpisz..-wymruczał już zasypiając.
-Przebrałeś mnie?
-Mhm..masz niezłe ciałko.-zaśmiał się już praktycznie śpiąc. Dziewczyna chwyciła poduszke i uderzyła go po głowie.-Zostaw mnie głupia..chce spać.-wziął poduszke i w nią rzucił a sam przytulił się do misia i zasnął po chwili.
-Grr..-warknęła. Zasłoniła rolety i położyła się na łóżku. Odpłynęła po chwili.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto kolejny rozdział c:
Za chwile jade do kina na 'This is us' niestety u mnie dopiero teraz
Komentarz= szybciej dodany rozdział
Akira :*
 

17 paź 2013

Rozdział piąty

*Z perspektywy Zayn`a*
Kolejne trzy miesiące ciężkiej pracy. Nie powiem lubie śpiewać, lubie jak zaczepiają mnie fanki ale to jest cholernie męczące. Próby, koncerty, wywiady i tak w kółko. Na szczęście jest Perrie. Dobrze tak czasem gdzieś wyskoczyć czy posiedzieć razem w domu. Może nasze stosunki nie są takei jak kiedyś ale jest dobrze. Ona mnie chyba dalej kocha i nie ukrywam ze ja dalej coś do niej czuje. Co do Catherine..dawno porzuciłem myśli o tej małolacie. To jak już byłby związek z góry skazany na rozpad. Tamto wtedy to były jakieś jednorazowe myśli i jednorazowa przygoda.
-Zayn! Rusz się trochę bo się spóźnimy!- usłyszałem głos Liam`a. Włożyłem czarne kolczyki w uszy i wyszedłem z łazienki. Właśnie szliśmy do Paula na kolacje. Sprawy biznesowe i inne takie.
-Ide, ide.-wywróciłem oczami schodząc po schodach.
-No w końcu. Niall nie jedz! Zaraz obiad.- zwrócił uwagę Liam naszemu żarłokowi.
-Oj dobra, dobra..-mruknął Niall wychodząc z kuchni.
-Harry! Zechciej ruszyć swój szanowny tyłek na dół!
-Już idę..-mruknął Harry.-Czy ty musisz się tak wydzierać Liam?- chłopak przeczesał swoje loczki dłonią i ruszył do drzwi. Razem z Horanem poszliśmy jego sladem.
-Gdzie Louis?- zapytał Liam.
-U Paula nie pytaj po co bo nie mam zielonego pojęcia.-odpowiedziałem.
Po paru minutach staliśmy już pod drzwiami naszego menadżera. Harry zadzwonił a po chwili otworzyła nam Korey-jego turkusowo włosa, ładna córka w wieku około 17 lat. Weszliśmy do środka a Korey zaprowadziła nas do jadalni gdzie Paul akurat stał przy jednym z okien i rozmawiał przez telefon. Kiedy nas zauważył szybko zakończł rozmowe i się z nami przywitał.
-Liam, Niall, Harry i Zayn. Miło was znowu widzieć.
-Tak..bo ty nas tak żadko widujesz.-zaśmiał się Nialler.
-Naturalnie. Napijecie się czegoś?
-Jasne.
Paul nalał nam po kieliszku białego i nam podał. Ja podziękowałem i poszedłem szukać Louisa. Znalazłem go w kuchni. Rozmawiał z Maggie, a Lauren wieszała się na jego rece.
-Lou. Paul coś od ciebie chce.- uśmiechnąłem się.
-Już ide.- wywrócił oczami i poszedł a małą blondynka od razu podbiegła do mnie i objęła moje nogi.
-Zayn..-westchnęła z uśmiechem.
-Tak?-próbowałem się nie roześmiać biorąc ją na rece.
-Jak ja się za tobą stęskniłam.-przytuliła się do mnie.
-Ja za tobą też.-pogłaskałem ją po plecach.
-To dobrze. Teraz chodźmy bo jestem głodna.- zacząłem iść w kierunku jadalni.- A wiesz ze mam nową siostrę? Znaczy to nie jest moja siostra. To jest moja kuzynka. tylko jej rodzice nie żyją i teraz będzie mieszkała z nami, więc to jakby była moją siostrą. I mam nadzieje że się polubicie. Chce żebyście się polubili bo chce żebyście się ze mną bawili. Wole jak ty i Louis się ze mną bawicie, ale ją zniosę. Jest ładna wiesz?-mówiła tak szybko że ledwo za nią nadążałem jednak po ostatnich słowach o zabawie wzięła głęboki oddech i dodała to ostatnie nieco wolniej.
-Mówiłem ci że mam dziewczynę Lauren?-prychnąłem wchodząc do jadalni.-Dobra zeskakuj i siadaj do stołu.-chciałem ja postawić na podłodze jednak ona trzymała mnie z całej siłe.
-Nie. Ja siedze z tobą. Obok Catherine. Byli tacy dobrzy i nie chcieli obok niej usiąść. A przecież jest ładna.- znowu mówiła tym swoim szybkim tempem.
-Dobra, dobra.-wyprostowałem się. Zaraz, zaraz..Catherine? Zmierzyłem wszystkich przy stole wzrokiem. I wielkie zaskoczenie. Z lewej strony tuż obok Harry`ego siedziała blondwłosa piękność którą poznałem trzy miesiące, dwa dni, 23 godziny ale kto by tam liczył..
Dziewczyna podniosła głowe i zmierzyła mnie znudzonym wzrkiem po czym wróciła do grzebania w talerzu pełnym zieleniny. Usiadlem obok niej tak jak tego chciala Lauren.
-Co bys chciala zjesc?- zapytalem dziewczynki.

*narracja 3-osobowa taka bedzie juz raczej zawsze*

Catherine siedziała jak na szpilkach. Nie miała ochoty spędzać czasu z One Direction plus teraz mieszkają za płotem. No super...
Zjadła w pośpiechu kawałek mięsa i kilka makaronowych wstążek. Siedziała sztywno na krześle i brałą na kolana Lauren która wędrowałą od niej do Zayn`a i na odwrót. Mulat był pogrążony w rozmowie z innymi.
-Hej. A może byś tak cos zjadła?-zapytała ją Catherine kiedy ta już chciała uciekać.
-Nie jestem głodna..-wymruczała tulac się do niej. O nie..na to nie da się nabrać.
-Ale i tak zjesz. Co chcesz?
-Makaron.-powiedziała i korzystając z okazji że blondynka nakłada jedzenie na talerz czmychnęła na kolana Zayn`a. Chłopak zaśmiał się pod nosem.
-Chodź tu.-mruknęła Caherine. Dlaczego dzieci są takie wkurzajace?
-Nie. Ty mnie karm a ja będę tutaj siedzieć.
-Czy ja wyglądam na służącą? -wywróciłą oczami. Jeżeli nie wstanie i zaraz czegoś nie rozwali to  zetrze ten głupi uśmiech z twarzy Malika.
-Ale ja lubie siedzieć na kolanach Zayn`a. A poza tym się za nim stęskniłam.-przytuliła się do chłopaka na co on pogłaskał ją po drobnych pleckach po cyzm spojrzał swoimi czekoladowymi ślepiami na Catherine. Trzymaj się dziewczyno. To tylko zwykły chłopak. Nie jest nikim wyjątkowym.
-Jak miło.-zmrużyła oczy.-Niech on będzie twoją służącą.-prychnęła.



Weszła do holu zaraz za Korey. Nigdy się nie lubiły i to się nigdy nei zmieni. Korey przypominała jej Phoebe tylko turkusowowłosa jest chyba jeszcze łatwiejsza od niej. Kiedy tylko przekroczyły próg znalazła się przy jakiejś grupce osób Paru chłopaków i jedna dziewczyna. Przywitała się z nimi serdecznymi przytuleniami a Catherine została sama sobie. Ruszyła korytarzem ignorując ciekawskie spojrzenia. Miałą na sobie czarne rurki, czarną koszule, czarne glany, na włosach czarną opaske. Miała także ciemny makijaż który kontrastował z jej bladą skórą dając upiorny efekt.
Było już po dzwonku a ona dalej błądziła w poszukiwaniu klasy lub pokoju dyrektora czy czegoś w tym stylu.
-Zgubiłaś się?-usłyszała obok. Spojrzała. Brązowe włosy, zielone oczy, kolczyk w wardze. Wysoki. Przystojny.
(Nowy bohater już w zakładce 'Bohaterowie')
-Tak trochę. Szukam gabinetu dyrektora.
-Pierwszy dzień a ty już na dywanik?-zaśmiał się.
-Nie, ale przydałby się plan lekcji i takie inne.
-Zawsze możesz iść ze mną na spacer czy gdzieś
-Nie dziękuje. Postaram się być grzecznym dzieckiem.-wywróciła oczami. Nawet nie zauważyła kiedy byli pod drzwiami z napisem 'Gabinet Dyrektora'.
-No wiec Grzeczne Dziecko jesteśmy gdzie chciałaś. Tak poza tym jestem Patrick. Znajdę cie później,-uśmiechnął się.
-A ja Catherine. No więc do zobaczenia.-prychnęła i zapukała do drzwi a chłopak odszedł.
-Proszę.-usłyszała. Weszła do pomieszczenia. Za biurkiem siedziała siwiejąca kobieta w okularach.
-Dzień dobry..?- uniosła brew i podeszła do biurka kładąc teczke pełną dokumentów.
-Kolejna..-powiedziała nieprzyjemnym głosem i wymruczała coś jeszcze, ale dziewczyna wolała nie poznawać dalszej treści.-Idź do dyrektora.-wskazała drzwi obok.
-Mhm..-mruknęła i niepewnie nacisnęła na klamke.
Przy biurku siedział czarnoskóry mężczyzna. Kiedy był młodszy musiał być przystojny, I to bardzo.Kiedy spojrzał na Catherine uśmiechnął się lekko.
-Dzień dobry.-powiedziała i zamknęła za sobą drzwi.
-Catherine. Siadaj proszę.-wskazał krzesło przed sobą. Zrobiła jak mówił. I zaczęła się rozmowa z któej wywnioskowała że pan Franklin to miły facet który przymyka na wsyzstko oko lub próbuje pomóc. Kiedy weszła do sali biologicznej wszystkie oczy skierowały się na nią. Porozmawiała z nauczycielem i skierowała się do ławki. Usiadła obok ... Patricka.
-A widzisz? Mówiłem że się spotkamy.
Tak minął pierwszy tydzień w nowej szkole. Luźne lekcje, siedzenie z Patrickiem w każdej wolnej chwili, powrót do domu, lekcje, siedzenie z Lauren. To wyglądało tak samo. Nie widziała nikogo z One Direction. Najprawdopodobniej mieli ciągłe próby i podobne.
Siedziała na wiklinowym krześle w ogrodzie z tyłu domu. Z lewej strony ani prosto nie było sąsiadów obok tylko mieszkali chłopcy. Oddzielał ich niski murek po którym pięły się winorośle. Usłyszała dzwonek telefonu. Podniosła go z sąsiedniego fotela i odczytałą SmS`a
Wyjdziesz przed dom kotku?
Patrick. Prychnęła w myślach. Nie wiedzieć czemu nazywał ją 'kotkiem'. Wywróciłą oczami i wstała. Wsuneła telefon do kieszeni jeansów i ruszyła do drzwi. Przeszła przez dom i wyszłą po drodze zakładając sweter. Stałą na ganku i rozglądała się po pustej ulicy. Po chwili zjawił się Patrick na czarnym bmx`ie w białe czaszki. Uśmiechnęła się i podeszła do niego.
-Skąd miałeś kase?-uniosła brew.
-Nie mogę powiedzieć bo będę cię musiał zabić.-prychnął i cmoknął ją w policzek.-Chcesz się przejechać?
-Oczywiście.-zaśmiała się.
-No to wskakuj.-wskazał gestem tył roweru. Ustałam na pegi łapiąc go za ramiona.
-Jedź i postaraj się mnie nie zabić.-prychnęła. Zaczął powoli pedałować. Jeździli tak w tą i z powrotem po ulicy. Kilka metrów w lewo od domu Catherine rozciągało się pole. W drugą strone po jakichś kilkudziesięciu metrach było połączenie z drogą główną. Natomiast na przeciwko jej domy znajdował się gęsty las.
Kiedy zawracali od pola pod dom One Direction podjechał samochód. Widziała go. Raz. Ale nie widziała kto w nim siedzi. Przyciemniane szyby i takie bajery.
-Niezła bryka.-prychnął Patrick.-Kto koło was mieszka?
-One Direction.-powiedziała obojętnie i usłyszałą brzęczenie telefonu. Wyjęła go trzymając brązowowłosego mocno jedną ręka. Kolejny SMS.
Od Harry:
Ty, ja i otwarcie tygodnia mody dziś wieczorem xoxo

Skąd on ma mój numer? Skąd ja mam go w kontaktach?- pomyślała a jej oczy zrobiły się jak dwa talerze. Schowała telefon nieodpisując.
-One Direction? Znasz ich? Kto pisał?
-Trochę. Nie lubie ich. Harry.- schyliła się i objęła chłopaka za szyje.
-Jaka ty milusińska.-prychnął.- CO chciał?
-Lubie się tulic.-prychnęła przytulając go mocniej.
-Ale nie uduś mnie bo nie chce cie zabić jak się wyglebimy.
-Bez obaw. Nie poświęce nowych spodni. Zaprosił mnie na otwarcie tygodnia mody. Jakby nie mógł przyjść i zapytać. I tak bym nie poszłą ale shh..
-Zła ty.- prychnął chłopak. Ledwo zdąrzył zahamować przed otwierającymi się drzwiami. Catherine przez to spadła prosto na tyłek a z jej gardłą wyrwał się pisk. Z samochodu wyszła nie kto inny jak Perrie Edwards. Rozmawiała przez telefon jak dla Catherine zbyt przesłodoznym uśmiechem.
-Czekaj Zayn..- przyłożyła telefon do ramienia.- Nic ci nie jest?-spojrzałą na blondynke która niezdarnie próbowała się podnieść. Patrick położył bmx`a na bok i pomógł jej wstać.
-Nie.-warknęła przez zaciśnietę zęby.
-Może warto żeby obejrzał to lekarz.-prychnęła Perrie i wróciła do rozmowy zamykając przy tym samochód.- Dobra już..nie, jakaś małolata się grzmotnęła przed moim autem..nie Zayn nie potrąciłąm jej...na pewno..dobrze czekam...Kocham Cię.-mówiła do telefonu stojąc dalej przy drzwiach. I ta jakże piękna rozmowa trwała dalej kiedy Patrick prowadził utykającą Catherine i swój rower na ich podwórko.
-Znam ją ledwo pieć minut i już jej nienawidzę.-warknęła. Biedna Perrie Zayn`a nie ma w domu. Biedny Harry..ale zaraz, zaraz..czyżby mały romansik? Boże Catherine co cie to obchodzi.- skarciła się w myślach.
-Witaj w klubie.- oparł pojazd o murek i pomógł jej wejść na ganek. Dziewczyna usiadła na miękkich poduszkach na fotelu i jęknęła cicho z bólu.
-Mój tyłek..-warknełą sama do siebie.
-Może warto żeby obejrzał to lekarz?-naśladował Perrie kucając przy dziewczynie.-Będziesz miałą siniaka ale z czasem przejdzie.-zaśmiał się.-Jak chcesz to mogę ci posmarować jakąś maścią czy..
-Nie dzięki.-uniosła ręce w geście kapitulacji.
-Nie dałąś mi dokończyć.
-Więc dokończ.
-Albo dać całusa żeby nie bolało.-uśmiechnął się. Dziewczyna już miałą mu powiedzieć jaki to nie jest, ale jego usta opadły na jej. Odwzajemniłą pocałunek a po chwili jego język wdarł się między jej zęby. Było to jedne z milszych doznań jej w życiu. Nigdy się tak nie całowala. Tak pocałunek Zayn`a był jej pierwszym, ale o był raczej kilkusekundowy całus, a to prawdziwy pocałunek. Nie przyjacielski, nie braterski. O nie..

________________________________
Oto rozdział 5. Wiem ze po tym przestoju mało kto jeszcze to czyta ale naprawdę nie mogłam nic wymyślić więc wielkie przepraszam i widzimy się za powiedźmy 3-4 dni. Mam już pomysł i już zaczynam pisać.
Akira :*

16 paź 2013

Imagin

No więc w ramach tego że rozdział się nie ukazuje gdyż nie mogę wysilić szarych komórek bardziej żeby cos wymyśliły a wpadł mi pomysł na Imagin z Harrym no więc proszę i bardzo przepraszam jeśli to zepsuje. Z góry mówie też że nie wiem jak się nazywałą piekarnia gdzie pracował Hazza i tak ogólnie nic o niej nie wiem..mam nadzieje że chociaż trochę wyszło c:
~~~~~~~~~~~~
Stałaś za ladą i pakowałaś bułki do papierowego worka. Pracowałaś w piekarni w Holmes Chapel. Lubiłaś swoją prace. Z reguły byłaś nieśmiała ale praca tutaj zbliżała cię do ludzi. Mieliście dużo stałych klientów. Oni stanowili jakieś 99% przychodzących. Reszta to jacyś ludzie będący przejazdem.
Było już po 9. Ziewnęłaś. Wstawałaś wcześnie żeby przyjść do pracy. Oczywiście tylko w wakacje, weekendy i dni wolne od szkoły. miałaś dopiero 16 lat ale cóż w domu się nie przelewa i inne takie.
Przez dłuższą chwile nikt nie przychodził, a po piekarni kręciła się twoja przyjaciółka z którą pracowałaś.
-Zaraz przyjdę [imię twojej przyjaciółki].-powiedziałaś i skierowałaś się na zaplecze.
-O [twoje imię] miałem cię wołać.- powiedział pan (no powiedźmy) Cooper.
-Widzi pan jak ja pana znam?-zaśmiałaś się serdecznie na co on odpowiedział tym samym. Wzięłaś sporych rozmiarów drewniana tace pełną jeszcze ciepłego chleba i bułek. Wróciłaś do głównego pomieszczenia i zaczęłaś rozkładać pieczywo. Uwielbiałas ten zapach. Kiedy przychodziłaś rano jak zawsze bez śniadania czekały na ciebie świeże bułeczki które tak lubiłaś. Usłyszałaś dzwonek oznajmujący czyjeś nadejście. Odwróciłaś się i od razu spojrzałaś w pare zielonych oczu.
-Czym mogę służyć?-zapytałaś mierząc wzrokiem chłopaka. Rozpoznałaś go. To Harry Styles. Nigdy zbytnio nie interesowało cie One Direction ale Harry to co innego. Kiedy miał 16 lat a ty 13 pracowal tutaj. Zawsze się ubiliście. Lubiłaś z nim przebywać. Byliście przyjaciółmi a po tym jak znalazł się w XFactorze kontakt się urwał. Wyjechał do Londynu, nie odpisywał na twoje SMS`y, Mejle, po prostu najzwyczajniej w świecie cię olał. Może z tymi przyjaciółmi to tak nie do końca...on był jej pierwszą miłością. Może zadurzeniem ale w to nie wnikasz. Wróćiły do ciebie wszystkie wspomnienia. Te wspaniałe i te gorsze. Razem z nimi przyszedł żal że to wszystko minęło a gdzieś w tobie dalej była ta młoda dziewczyna która dalej go kocha. Miałaś wielką ochote się rozpłakać.
-Mogłabyś zapakowć mi 10 bułek.-powiedział obojętnie.
-Jasne.-odwróciłąś się na pięcie i prawie natycmiastowo usłyszałaś okrzyki szczęścia {I.T.P.] oraz pani Cooper.
Włożyłaś do papierowej torby to o co cię prosił. Ręce ci cholernie trzęsły. Położyłaś to na ladzie po czym odeszłaś starając się nie patrzeć na to że cały personel stoi obok niego, przytula go, a ciebie najzwyklej w świecie olał. Ze łzami w oczach poszłaś na zaplecze i usiadłaś pod ścianą między jakimiś workami. Podciągnęłaś kolana pod brode i zaczęłaś cicho szlochać w dłonie. To nie był już twój Harry. Nie ten którego kiedyś kochałaś. Zachowywał się jakby cie nie znal.
Nagle poczułaś rekę na swoim ramieniu. Podniosłaś głowe by spojrzeć w zielone oczy Hazzy.
-[T.I.]-powiedział i pogłaskał cię po głowie.-Przepraszam słońce. Nie poznałem cię..wyładniałaś.-pocałował cię w czoło.
-N-napradę?-wyszlochałaś.
Chłopak przygarnął cię do siebie i przytulił mocno.
-Tak. Wiem że zawaliłem sprawę mała. Ale po Xfactorze menadżer powiedział że mam cię zostawić bo tak zespół się nie wybije. Nie chciałem cię zranic [T.I.]. Byłem głupi. Przepraszam.-pocałował cię w czoło.
-Kocham cię Harry..-wtuliłaś się w niego.
-Ja ciebie też.-pocałował cię lekko.
Odwzajemniłaś pocałunek. Kiedy się od niego oderwałaś:
-Nie zostawisz mnie już?
-Nie. Zabiore cię do Londynu jeśli chcesz.
-Chce.-wtuliłaś się w niego.


~~~~~~~~~~~~~
Oto mój pierwszy imagin, mam nadzieje ze nei był taki zły
Akira :*

19 wrz 2013

Rozdział czwarty

Odsunął się ode mnie. Spojrzałam w jego czekoladowe oczy. Jeju..Pocałował mnie .. ma dziewczyne. Te słowa podziałały na mnie jak kubeł zimnej wody.
-Wybacz..-szepnął i wstał. Nie wiedziałam co powiedzieć więc leżałam tak i patrzyłam na niego jak głupia.-Kiedy wychodzisz?- zapytał obojętnym tonem.
-Jutro rano.-powiedziałam z nadzieją że tyko w mojej wyobraźni mój głos się załamał.
-Mhm..

*Trzy miesiące później..*

Dom dziecka, szkoła. Tak wyglądał mój dzień i to każdy. Odkąd wyszłam ze szpitala nie spotkałam nikogo z One Direction. Z Zaynem nie rozmawiałam od tamtego pocałunku. Liam odwiózł mnie do domu razem z Niallem. Kiedy wróciłam od razu rzuciłam się na łózko. nie miałam ochoty słuchać idiotycznych żartów i kpin Phoebe.
Sobota. W końcu. Tydzień ciężkich lekcji i upokorzeń czyli w sumie nic ciekawego. Zeszłam na śniadanie Wziełam miske, nasypałam kolorowych płatek i zalałam zimnym mlekiem. Usiadłam przy pustym stoliku i zaczęłam jeść. Kiedy byłam w połowie posiłku do sali weszła Suzy a za nią wysoki jasnowłosy mężczyzna. Znałam go. Ale..
-Catherine.
Wstałam i lekko chwiejnym krokiem wyszłam za nimi na zimny korytarz.
-Co ja?- mruknęłam niechętnie.
-To twój wujek, prawda?
-Mhm..
-Dobrze. Pakuj się.
-Hę? Znaczy.. po co?
-Zabieram cię do domu.-odezwał się Paul.
-Pfff..siedze tu od dwóch lat i nikt się mną nie interesował.-rozejrzałam się za Suzy, ale zdąrzyła się już ulotnić
-Byłem w Australii. O ty że twoi rodzice nie żyją dowiedziałem się niecały rok temu. Od tamtej pry załatwiałem wszystko a dzisiaj wróciliśmy do Londynu.
-Londyn? Czyli że będę mieszkać z twoją rodziną w Londynie?
-Tak

*Kilka godzin później..*

Siedziałam w swoim pokoju i rozkładałam ubrania do szafy przy okazi wyrzucając te za małe i te które już mi się znudziły, Przez moje poczynania została mi prawie pusta szafa. Trzeba trochę oskubać wujka.
Rzuciłam się na sporych rozmiarów łóżko przykrte pościelą z flagą Anglii i innymi znakami rozpoznawczymi Londynu.
Włożyłam do uszu słuchawki i zaczęłam odpływać w dźwięki My Darkest Days ze wzrokiem wbitym w 'gwiazdy' na suficie.
Nagle materac obok mnie ugiął się lekko.Spojrzałam w bok.Siedziała tam Lauren córka Paula.Prześliczna blondynka o niebieskich oczach.
-Co tam Lauren?-uśmiechnęłam się lekko.
-Mama mówi że kolacja będzie za pół godziny a tata że będą goście.-powiedziałą wyraźnie zadowolona.

23 sie 2013

Rozdział Trzeci for Mich :*

EDIT: Jeśli czytałeś/czytałaś ten rozdział to prosze zostaw komentarz, ponieważ zaczynam się zastanawiać nad zamknięciem bloga.


Z perspektywy Catherine
Obudziły mnie promienie słońca. Nie otwierałam oczu tylko naciagnęłam kołdre na twarz. Podczas tego ruchu poczułem coś cięzkiego na brzuchu. Zsunęłam nakrycie i powoli otworzyłam oczy. Na moim brzuchu leżała głowa..Malika. Spał. Tak słodko wyglądał. Nie miałam ochoty go budzić. Ech..mogłabym tak na niego patrzec godzinami. 

Niestety przerwał to Louis, który z szerokim uśmiechem na twarzy wpadł do sali. Hmm..moge go nawet polubić.
-Dzień dobry!- krzyknał a Zayn otworzył leniwie oczy isie przeciągnął. Kiedy zauwarzył ze na mnie leży szybko sie podniósł.
-Głośniej sie nie dało?- warknął do przyjaciela.
-Wiesz, ze sie moge głosniej drzeć.- uśmiechnał sie Loui wyzywajaco.
-No da..
-Przestańcie!- powiedziałam szybko.- Jak jeszcze ktoś się wydrze to pozabijam jasne?- pogroziłam im palcem.
-Jasne.-powiedzieli jednocześnie.
Dziekuje..- mruknelam.


I tak oto minal mi dzien. Przez moj pokoj przewineli sie wszyscy z 1D.
Jak to stwierdzili mieli wrazenie ze sa odpowiedzialni za to ze tutaj jestem. Nie powiem..sa slodcy. Louis i Harry ciagle sie wygłupiali, Liam próbował ich ogarnąć, a Niall siedział i co chwila jadł. Swoją drogą nie powiedziałabym że jest takim żarłokiem.Około 12 Zayn gdzieś zniknął bez słowa. Popatrzyłam pytająco na Liam`a który zajął jego miejsce koło mnie.
-Perrie.- wyjaśnił i lekko się uśmiechnął.

7 godziny później...
- Niall..chodź idziemy się przejść i zobaczyć co u młodszych dzieci.-poinformował przyjaciela Payne.
-A co? Ja jestem stara?-zasmiałam się.
-Nie aż tak..-uśmiechnął sie.
-No dobra, dobra.-powiedział blondynek wstając.
-Niall?- zrobiłam słodkie oczy.
-Tak?- zapytał zajądając kolejnego długiego żelka wydobytego z paczki.
-Dasz mi zelka?- zapytałam niezwykle dziecięcym głosem.
-Eh..i weź tu takiej odmów.- uśmiechnał się i podał mu paczke., Wzięłam kilka żelek i podziękowałam.Chłopcy wyszli a ja zostałam z dwotami którzy zaczeli się bic.
-Przestańcie!- krzyknęłam a oni zastygli w dość dziwnej pozycji.- Jeszcze jeden pisk, ruch, krzyk a dostaniecie po tych pustych łbach.
-Dobra, dobra.-powiedział Louis. Usiadł na moim łóżku a Harry zajął miejsce na krześle. Obaj zaczęli się na mnie patrzeć.
-Będziecie tak siedzieć i się na mnie gapić?- wysyczałam przez zęby.
-Mhmm..-mruknęli jednocześnie. Siedzieli tak z dziesiec minut. Zaczełam się już ich bac. Nagle drzwi się otworzyły i do środka wszedł Malik.
-Zayn.-odetchnęłam z ulgą.- W końcu. Weź coś zrób bo siedzą tak cały czas..
-Harry? Louis?-powiedział chłopak a oni ani drgnęli. Po chwili chłopak zmienił koncepcje.- Louis..Niall sie dobiera do twoich marchewek. W domu.-powiedział przeciągle na co brązowowłosy zerwał się i już go nie było, a Harry siedział tak dalej.- Harry..Ta pielęgniarka która tak ci się podobała wspominała coś o tym że bardzo jej sie podobasz.- chłopak ani drgnął.- I bardzo chętnie się z tobą umówi.-powiedział mulat a ten nic.- I że pójdzie z tobą do łóżka..- spróbował a loczek puścił się biegiem niedomykając nawet drzwi. Oboje z Zaynem wybuchliśmy śmiechem. Chłopak zamknął drzwi i usiadł koło mnie.
-Jak sie czujesz?- uśmeichnąłs ie ciepło.
-Dobrze.- odwzajemniłam uśmiech,.
-Wybacz jeśli sprawiali problemy. Tacy już są.
-Oj nie było tak źle..no ale cóż 5 godzin z Harrym i Louisem..to było straszne.
-Biedna ty.-zaśmiał sie.
-Biedna ja.-zawtórowałam mu.
Nagle Malik zrobił coś niespodziewanego. Pochylił się nade mną i odgarnął mi kosmyk włosów za ucho i przejechał smukłymi, zimnymi palcami po policzku. Poczułam jak na moich polikach wyrasta rumieniec. Mulat delikatnie przejechał swoimi ciepłymi warkami po moich ustach a ja dosłownie się rozpłynęłam. Zamknęłam oczy. Po chwili pogłębił pocałunek co ja odwzajemniłam.

_______
___
Oto rozdział 3, tak wiem krótki jest, przepraszam :c

3 sie 2013

Rozdział Drugi

Z perspektywy Catherine
Musiałam zostać w tym szpitalu na dwie noce. Oczywiście dostałam od lekarza biore za to że nie biore witamin i że jem coraz mniej. Powiedźmy, ze mnie to obchodziło. Leżałam w łóżku i wpatrywałam się w biały sufit. Było już po 10. Dawno minęła godzina odwiedzin. Jednak usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Byłam w sali sama. Chociaż i to dobre.
-Prosze.-powiedziałam nie odwracajac nawet głowy w tamtym kierunku. Po chwili krzesło stojące obok łóżka skrzypnęło. Przekręciłam się na bok i spojrzałam w brązowe oczy Malika. Z tego co sie dowiedziałam siedział tutaj cały czas kiedy byłam nieprzytomna czyli jakieś 3 godziny. Naturalnie dowiedziałam się od tej jakże miłej, starszej pielęgniarki że mam niezwykle miłego i troskliwego chłopaka. Potem poszedł do domu i siedziałam sama. Znaczy..wpadł do mnie Harry, ale nie za bardzo go lubiłam. No dobrze, dobrze był miły, ale nie miałam ochoty na towarzystwo wiec udałam, ze śpie.
-Jak żyjesz?-zapytał Mulat uśmiechając się ciepło, a ja nie mogłam oderwać wzroku od jego oczu i po chwili na moich ustach pojawił się uśmiech.
-Bywało lepiej.-powiedziałam cicho.
-Hmm..tak myślałem. Wiec przyniosłem ci kilka rzeczy.- powiedział i postawił obok mnie czarną torbe. Usiadłam powoli i ją otworzyłam. Były w niej czyste ubrania-w tym bielizna..o Dżizas- telefon, kapcie, recznik, szczoteczka i inne takie. Na samym dole leżał mój notatnik a koło niego ołówek.
-Dziękuje.- powiedziałam i wyjęłam zeszyt.- Gdzie był?-zapytałam otwierając go na jedenj ze stron. Usiadłam wygdnie opierając się o poduszke, podciągnęłam kolana blizej siebie i oparłam na nich zeszyt. Od razu zabrałam sie za szkicowanie..Malika.
-Wiesz, po tym jak zemdlałaś zgarnąłem go bo uznałem, że raczej nie chcesz zeby się dostał w niepowołane rece. 
-Tak..to coś jak pamiętnik, ale nie pisze w nim nic takiego.- spojrzałam na chłopaka. Teraz dokładniej mu sie przyjrzałam. miał na sobie szare spodnie z dresu, szarą bluze, a na głowie miał czarnego full cap`a. Wyglądał jak..chłopak wrecz z ulicy.
-DJ Malik?-zaśmiałam się. Nie wiedzieć czemu on, ten oto chłopak raczej mężczyzna wywołuje u mnie śmiech. Kiedy go widze od razu chce mi się uśmiechać. nie..to nie jesteś ty Cath..to tylko sławny chłopak..on ma dziewczyne..jest starszy..jest jak przyjaciel, którego nigdy nie miałaś..
-No oczywiscie..- zaśmiałs ie i zrobił dziewną poze..jakby skrzyżował rece na piersiach, ale do tego dodał znak rock`a i dziwną mine, na co prychnęłam.
 -Kto cię tu w ogóle wpuścił? Jest już po odwiedzinach.
-Wiesz..ma sie ten urok osobisty..-popatrzyłam na niego pytająco.- No okay..na recepcji siedziała jakaś młoda dziewczyna i wpuściła mnie za autograf i zdjęcie.
-Czyli jednak urok osobisty co?-zaśmiałam się i zaraz ugryzłam w jezyk. Głupia ja..
-Oczywiście..no pokaz co tam rysujesz..-powiedział i uśmiechnął się lekko. Ja odwróćiłam od niechcenia zeszyt w jego strone.
-Wow..-powedział patrząc na kartke..zachwyconym (?) wzrokiem.- Długo to rysowałaś?
-Jak długo tu siedzisz?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.- No okay..zaczęłam jak przyszedłeś w południe do domu dziecka..-mruknęłam i odwróciłam zeszyt w moją strone i zamknęłam go.
-Masz talent..i jeszcze pieknie spiewasz.- powiedział i przygladał mi się z usmiechem. Odłożyłam zeszyt na dno torby i ułożyłam sie wygodnie na boku patrząc na Zayn`a.
-Co do pierwszego powiem wiem i dziękuje, a do drugiego: nie to jest czysty fałsz.- usmiechnęłam się lekko.
-Nie mówi tak..masz piękny głos.-uśmiechnął się. Nagle jego dłoń znalazła sie na moim policzku. Pogłaskał mnie delikatnie wpatrujac w oczy. Rozpływałam sie pod jego spojrzeniem, a dotyk sprawiał ze mój policzek płonął - i to dosłownie bo poczułam jak sie rumienie - i przeszedł mnie dreszcz. Mulat chyba to zauważył bo się odsunąl.
-Oj..wiesz nikt tak raczej nie twierdzi. Raczej patrzą na mnie dziwnie kiedy siedze, grzebie cos w talerzu, w telewizji leci jakiś teledysk a ja zaczynam sobie spiewać..tak wtedy nie chwala ze ładnie śpiewam, raczej patrzą jak na kosmitke.- powiedziałam i ziewnęłam.
-Hmm..ja cie tu zamęczam, a ty jesteś śpiąca. Prześpij się.- powiedział z usmiechem. Nie musiał dwa razy powtarzać. Zwinełam sie w kłębek i szczelniej okryłam cienką kołdrą z powodu zimna spowodowanego przez otwarte okno.
-Zayn?-ziewnęłam znowu.
-Tak?-zapytał z usmiechm błakajacym się na twarzy.
-Zamknesz okno i zagasisz światło?
-Jasne.-powiedział wstając. Zamknął okno, a potem zgasił światło i wrócił na białe, skrzypiące krzesło. W sali panował półmork gdyż przez niezasłoniete okna wpadało do środka światło księżyca. Ech..jak ja nie lubiłam kiedy jes jasno..Naciągnęłam kołdre na oczy i od razu było lepiej. W końcu zapadłam w objęcia Morfeusza..

Oczami Zayn`a.
-Zayn?-ziewnęła jak mały kociaczek. To było takie słodkie..
-Tak?-zapytałem uśmiechając się. Nie iwem czemu, ale kiedy na nią patrze zaraz się uśmiecham.
-Zamkniesz okno i zgasisz lampkę?- rzeczywiście w sali panowal chłód, ale ja go ne odczuwałem przez gruba bluze jednak było widać że Catherine drży. Szybko wykonałem jej prośbe i usiadłem na iałe krzesło, które odpowiedziało mi skrzypnięciem. Blond włosa pociągnęła kołdre na głowe..jej drobne ciało było oświetlone przez księzyc. Po jakichś 10 minutach Cath zmieniła swoja pozycje. Leżała na wznak tak ze mogłem podziwiać ja całą i jej twarz. Pełne usta, długie rzęsy rzucające cień na zaróżowione policzki. Ciało ~ chociaż drobne ~ o niezwylke kobiecych kształtach. Taka młoda..a taka piękna. Młoda kobieta. Piękna młoda kobieta. Właśnie Malik młoda. I to o wiele. Ma szesnaście lat. Ale co poradze, ze ona jest taka..pociągająca? Malik~Ty masz przecież Perrie! Ale co ja poradze, ze mojego uczucie do Edwards nie ma? I to od dłuższego czasu. Zaczynam wątpić, ze to co było między ną, a mną nie było niczym poza seksem i korzyściami promocji naszych zespołów. Chyba trzeba to w końcu skończyć..teraz chce czegoś prawdziwego. Chce Catherine.

~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~
~~~~
I tak dotarliśmy do 2 rozdziału. Mam nadzieje że się podobał i przepraszam, ze taki krótki, ale jest juz późno i oczy mi się kleją a chciałam napisac dziś bo miałam pomysł a rano już moze wyparować więc
Pozdrawiam
Akira :*
Komentujesz = Motywujesz